Zaszyfruj swoje PIN-y!

Zaszyfruj swoje PIN-y!

Co zatem zrobić? Niektóre banki ułatwiają klientom życie, po­zwalając im na zmianę PIN-u w dowolnym momencie (ba, na­wet zachęcają do częstej zmiany kodu, choć z tym akurat bym nie przesadzał). Warto to zrobić, od razu po otrzymaniu kar­ty. Nie dlatego, że nie powinieneś ufać bankom. Wręcz prze­ciwnie! Ale nie chcę się uczyć na pamięć jakichś czterech nic mi nie mówiących cyfr. Wolę od razu zmienić je np. na datę urodzin mojej córki, rocznicy ślubu, kod uruchamiający alarm w garażu podziemnym etc.

Ale, ale — z tym też nie można przesadzić. Wiem, jak wie­lu z Was wybrałoby w takich okolicznościach tak oryginalny kod, jak np. 1234, 0000 etc. Zapewniam, że to jedna z pierwszych opcji, jaką wybierze nawet niedoświadczony zło­dziej (doświadczony – a takich niestety szybko przybywa – w ogóle nie pójdzie do bankomatu, tylko pospiesznie uda się z Twoją kartą na zakupy).

Jak jeszcze sobie pomóc? Osobiście noszę przy sobie (ale nie w portfelu!) małą karteczkę, na której w sobie tylko wia­domy sposób (zaszyfrowany) zapisuję wszystkie możliwe kody kart, komórek, zamków itp. Zapisuję je na zmianę z takimi licz­bami jak moja waga, wzrost, daty imienin córek etc. Ważne, żeby każda z tych liczb wyglądała jak prawdziwy PIN. Inny pomysł to zapisywanie PIN -ów w telefonie komórkowym lub elektronicznym notatniku, np. w postaci numerów telefonów fikcyjnych osób.

Kieszonkowiec ma oczywiście szanse, że wśród tych wszyst­kich kodów trafi na ten właściwy, ale prawdopodobieństwo jest bardzo niewielkie. I maleje z czasem. Kiedy on będzie pró­bował dopasować właściwy kod do kart (a pamiętajmy, że przy każdej wypłacie z bankomatu ma tylko trzy próby), ja zyskam czas na powiadomienie banku o kradzieży i zablokowa­nie kart.