Tajemnice przeliczeń

Tajemnice przeliczeń

Transakcje zagraniczne wiążą się zawsze (przynajmniej do cza­su, gdy Polska wejdzie do strefy euro i rozstaniemy się ze zło­tówkami) z przeliczeniami walutowymi. To, po jakim kursie Twoje wydatki zostaną wymienione na złote, jest tak napraw­dę wielką niewiadomą. Wszystko staje się jasne dopiero z chwilą otrzymania comiesięcznego wyciągu z banku, zawiera­jącego zestawienie Twoich zagranicznych zakupów.

Przyzwyczaj się jednak do myśli, że kurs wymiany może być dla Ciebie znacznie mniej atrakcyjny od tego, który znasz np. z kantoru wymiany walut. Po drugie, „po drodze” banki doli­czą sobie 1—2%. prowizji za wymianę walut.

Przy transakcjach zagranicznych uwidacznia się jedna z róż­nic między systemami Europay i VISA. W systemie Europay transakcje zagraniczne są bezpośrednio przeliczane na złote, a w systemie VISA najpierw są zamieniane na dolary amery­kańskie, a dopiero później na złotówki.

Jak to wygląda w praktyce? VISA przelicza Ci np. marki niemieckie na dolary, a następnie bank przelicza dolary na zło­tówki (przy każdej transakcji pobierana jest prowizja). W przypadku kart Ec/MC Europay w Europie waluty Unii Monetarnej przelicza się na euro (bez prowizji, bo tu kursy są stałe i niezmienne), a Twój bank przelicza z euro na złotówki.

Te podwójne przeliczenia nie muszą jednak oznaczać, że VISA jest „droższa” w obsłudze. Tak naprawdę, najwięcej za­leży od tego, jak Twój bank przelicza waluty, a na to nie masz żadnego wpływu.

Rada: zawsze warto mieć przy sobie trochę gotówki — al­bo lokalnej waluty, kupionej w polskim kantorze wymiany wa­lut, albo — jeśli to pierwsze nie jest możliwe — dolarów amery­kańskich czy marek niemieckich (te ostatnie znikną w 2002 r., ustępując miejsca euro). Kwota nie powinna być zbyt duża, ale wystarczająca na drobne zakupy.