Świetny pomysł niekiedy pojawia się znikąd

Świetny pomysł niekiedy pojawia się znikąd

Chciałabym móc dokładnie sprecyzować, co należy robić, aby znaleźć ?świetny pomysł”, ale analizując przykłady, któ­rymi się podzieliłam, łatwo dostrzec, że ?świetny pomysł” rozkwita na wiele różnych sposobów. Istotną rzeczą, której się nauczyłam, to jak ważna w jego kreowaniu jest sponta­niczność. Kiedy widzisz coś lub myślisz o czymś, co wywołu­je twórcze iskry ? uchwyć to. Często używam e-mail jako dziennika moich pomysłów; działa to wspaniale, ponieważ jest natychmiastowe. Kiedy podróżuję, często biorę notes, że­bym mogła naszkicować wzór albo zapisać pomysły. Z czaso­pism wyrywam strony ze zdjęciami pokojów, mebli czy ogro­dów, które mi się podobają; robię zdjęcia, kiedy widzę coś, co mi się podoba w formie, kolorze lub potencjalnym zastoso­waniu. Mam obecnie ponad 1000 skoroszytów, w których skatalogowane są pomysły moje i asystentów, którzy poma­gają mi je organizować. Jeśli masz otwarty umysł i słuchasz tego, co sugerują inni, ?świetne pomysły” są wszędzie. Krążą wokół nas. Posłużę się przykładem kogoś, komu ?świetny po­mysł” nadleciał prosto z powietrza.

VICTORIA KNIGHT-MCDOWELL POMAGASZ SOBIE, POMAGAJĄC INNYM

Victoria Knight-McDowell była bardzo szczęśliwą na­uczycielką w Carmel, w Kalifornii. Kochała swoich uczniów z drugiej klasy i jedynym problemem było to, że ustawicznie zarażali ją przeziębieniami. We wczesnych latach 90. Victoria doszła do wniosku, że dobrze byłoby wzmocnić organizm witaminami i ziołami, w nadziei, że pomoże jej to zachować

zdrowie. Rozmawiała z innymi nauczycielami, a także z pa­sażerami linii lotniczych, którzy również narzekali na częste przeziębienia. Oni także brali dodatkowo witaminy. Victoria zaczęła myśleć o takim zestawie, który zapobiegałby przezię­bieniom.

W ciągu dnia uczyła swoje rozhukane siedmiolatki. W nocy pogrążała się w lekturze materiałów poświęconych zapobieganiu przeziębieniom, czytając wszystko, co tylko mogła znaleźć na temat środków homeopatycznych. Później we własnej kuchni zaczęła bawić się w chemika, mieszając koktajle z witamin, minerałów i wyciągów ziołowych. Ku swojemu szczęściu uzyskała w końcu recepturę, która przez dwa lata uchroniła ją przed przeziębieniem. Victoria, zachę­cona własnym sukcesem w utrzymaniu zdrowia, zdała sobie sprawę z możliwości. Nie tylko nauczyciele i pasażerowie li­nii lotniczych mogą czerpać pożytki z takiego produktu. Mogą używać go też pracownicy biurowi, członkowie klu­bów zdrowotnych, klienci i właściwie każdy, kto spędza czas w przeludnionych miejscach. Oczywiście powszechnie wiadomo, że częste mycie rąk zapobiega przeziębieniom, ale nie zawsze jest to możliwe. Victoria wiedziała, że tę lu­kę trzeba czymś zapełnić. Wraz z mężem postanowili wylan- sować jej ?świetny pomysł”. Receptura przybrała kształt przyjemnie smakującej musującej tabletki, którą nazwali Airborne – łatwa do zapamiętania nazwa, kojarząca się za­równo z pochodzeniem, jak i rodzajem problemu. Jako śro­dek ziołowy, niepretendujący do leczenia przeziębień, pre­parat nie potrzebował akceptacji amerykańskiej agencji Fo­od and Drug Administration ani nie wymagał formalnego testowania. To sprawiło, że Airborne nie tylko był praktycz­ny, ale także niedrogi.

Pierwsza partia Airborne została sprzedana do lokalnej apteki w 1997 roku. Niecały rok później, Trader’s Joe – sieć sklepów spożywczych zamówiła 300 opakowań. Biznes ru­szył z kopyta i ku radości Victorii Airborne jest teraz sprze­dawany w Wal-Marcie, Rite-Aid, Jewel-Osco i w internecie poprzez stronę drugstore.com. Dzisiaj wartość sprzedaży ich przedsiębiorstwa liczy się w dziesiątkach milionów dolarów.

Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z Airborne, uznałam od razu, że pomysł był nie do odrzucenia. Victoria zaczęła swój biznes skromnie i stopniowo dodawała nowe wyroby do linii, a teraz jej produkty docierają do szerokich rzesz klien­tów. Jako przedsiębiorca może być dumna, że pomogła nie tylko swoim kolegom, nauczycielom, ale także wielu innym ludziom uniknąć irytującego pospolitego przeziębienia. Cał­kiem nieźle jak na pomysł wzięty prosto z powietrza.