Rewolucja wymaga sporych pieniędzy

Rewolucja wymaga sporych pieniędzy

Zatem „żyć nie umierać”? O nie, to nie takie proste. Najlep­szym dowodem na złożoność problemu jest to, że choć o chi­pach w kartach słychać od prawie 10 lat, to na rynku nadal królują paski.

Dlaczego? Po początkowej euforii, kiedy banki chciały od razu wyrzucić karty z paskami na śmietnik, przyszła refleksja, że wprowadzenie kart chipowych to gigantyczna inwestycja. Trze­ba wymienić niemal wszystkie elementy systemu kartowego, od czytników w sklepach i bankomatach po oprogramowanie cen­tralnych komputerów. Dość powiedzieć, że koszt wyproduko­wania tradycyjnej karty z paskiem nie przekracza 1 USD. Na kartę magnetyczną bank musi wyłożyć pięć razy tyle.

Oczywiście, do gwałtownego wydawania dodatkowych pieniędzy nie palą są też centra autoryzacyjno-rozliczeniowe, które musiałyby wymieniać terminale we wszystkich współpra­cujących z nimi punktach handlowo-usługowych.

Faktem jest, że możliwość obsługi kart chipowych dadzą Ci te terminale, które wyposażono w tzw. PIN-Pady (klawiaturki, na których wybierasz swój PIN chcąc dokonać zakupu). Ta­kie urządzenia zastępują powoli „tradycyjne” terminale POS, ale jest ich wciąż bardzo niewiele. Na początku tego roku by­ło ich w Polsce zaledwie nieco ponad 5 tysięcy.