Przemyśl ryzyko

Przemyśl ryzyko

Być może jesteś utalentowanym, artystycznym malarzem wnętrz, który specjalizuje się w marmurkowaniu, imitacji drewna i innych artystycznych wykończeniach i chcesz zało­żyć swoją firmę. Masz wszystkie zalety, jakie cenię w dobrym przedsiębiorcy – znasz się na tym, co robisz, masz dużo en­tuzjazmu, działasz w strefie populacji o wysokich dochodach i masz dostęp do szerokiej bazy klientów. Co może pójść źle? Czy masz na przykład dobre ubezpieczenie od odpowiedzial­ności? Farba wspaniała rzecz, jeśli jest właściwie zastosowa­na i wyląduje we właściwym miejscu, we właściwym kolorze. Jednak zdarza się, że się rozleje, będzie miała pęcherzyki, po­pęka, a nawet pocieknie w nieodpowiednim czasie. Farba może być źle zamówiona lub zmieszana i w niczym nie przy­pominać tego, co chciał klient – pociąga to za sobą koniecz­ność przemalowania. I smutne, ale prawdziwe, malarze spa­dają niekiedy z drabin lub zdarza im się uszkodzić coś w do­mu, w którym pracują.

Niedawno usłyszałam historię kolekcjonera antyków, któ­ry zatrudnił firmę do malowania wnętrza domu. Przez telefon poinstruował malarza, aby pomalował jedną ścianę w kuchni, ?ścianę z orłem” jak ją opisał – w rzeczywistości na tej ścia­nie był zawieszony ogromny orzeł z brązu, prawie 2 m szero­kości z rozpiętymi skrzydłami. Wyobraź sobie chwile grozy, jakie przeżył, kiedy po powrocie do domu odkrył, że malarze nie zrozumieli wskazówek majstra i wspaniała patyna jego rzadkiego i cennego orła została pokryta matową beżową far­bą. Jeśli jesteś kontrahentem od malowania i coś takiego zda­rzy Ci się w trzecim lub czwartym roku, być może uda Ci się to jakoś sobie powetować. Jeśli taki cios spotka Cię zaraz na początku i okaże się, że Twoje ubezpieczenie nie pokrywa re­stauracji lub wymiany tak cennego obiektu, możesz równie dobrze zapomnieć o swoim biznesie.

Rebecca Congleton Boenigk przeżyła podobną, pouczającą historię związaną z ważnością ubezpieczenia. Na początku działania firmy zepsuty kontakt w magazynie był przyczyną krótkiego, szybko opanowanego, pożaru. Spryskiwacze w jed­nej sekcji włączyły się i myślała, że szkody będą niewielkie. W rzeczywistości dym zniszczył cały inwentarz materiałów i gąbki na krzesła, a szkody spowodowane wodą były znacznie większe, niż wyglądało to na początku, i wymagały zrywania ścian oraz całkowitej wymiany podłóg. Gdyby nie miała dobrej polisy ubezpieczeniowej, szkody wycenione na około 600 000 dolarów zmusiłyby ją do zamknięcia firmy.