Próbuj tak długo, aż odkryjesz to, co Cię pasjonuje

Próbuj tak długo, aż odkryjesz to, co Cię pasjonuje

Być może jesteś pewien swego powołania tak samo jak ko­loru swoich oczu lub smaku ulubionych lodów. Może snujesz plany otwarcia własnej szkoły narciarskiej lub projektowania ekskluzywnych akcesoriów papierniczych. Myślisz o tym tak długo, że wydaje się to niemal rzeczywiste. Ale jest to tylko próba znalezienia sposobu na ruszenie z miejsca, na prze­kształcenie marzenia w rzeczywistość.

A może jest inaczej – czujesz palącą żądzę rozpoczęcia czegoś, prowadzenia czegoś i nie wiesz za bardzo, czym jest to ?coś”. Szkoły biznesu są wypełnione ludźmi, którzy szuka­ją tego samego, którzy starają się zgromadzić wszystkie na­rzędzia potrzebne do tego, aby ruszyć pełną parą w kierunku, który trzeba najpierw wytyczyć.

Czasami zdarza się, że coś burzy Twój spokój. Chociaż masz znakomitą pracę, jesteś ustawicznie zaprzątnięty no­wym pomysłem. Obracasz go w myślach jak kostkę Rubika, ćwicząc sposób poważnego, wyważonego powiadomienia o tym rodziny i przyjaciół. Pochłania Cię problem, ?jak zaro­bić na tym” pieniądze, aby nikt nie sądził, że postradałeś zmysły. Nieodmiennie towarzyszy temu przekonanie, że bę­dzie to wielka frajda.

Kiedy wracam do czasów myślenia o wyborze zawodu i odkrywania w sobie ambicji przedsiębiorcy, moje wybory wydają się raczej przypadkowe. Byłam zaledwie nastolatką, kiedy zaczęłam jeździć autobusem z Nutley w stanie New Jersey do Nowego Jorku, gdzie pracowałam u fotografa jako modelka. Koleżanki zazdrościły mi, że w kilka godzin pracy zarabiałam o wiele więcej niż one, pracując jako opiekunki do dzieci lub wypełniając obowiązki domowe. Moja praca była fajna i dobrze płatna. Wymagała pewnego optymizmu i napę­du, który nie każdy posiada.

W świecie wolnych strzelców każdy dzień zaczyna się od zera. Nie ma gwarancji przyszłego lub regularnego dochodu. Właśnie takie życie nauczyło mnie, że wiara w siebie i wy­trwała praca zaowocują dobrymi wynikami i dochodami. Niestety, kiedy wyszłam za mąż i ukończyłam studia z zakre­su historii i historii architektury, praca modelki mnie znużyła. Był to świetny sposób na uzupełnienie dochodów rodziny, ale ja chciałam rozpocząć prawdziwą karierę. Tęskniłam za czymś bardziej pobudzającym intelektualnie.

Wyposażona w nauki i zachętę ojca, że jeśli się przyłożę, mogę osiągnąć wszystko to, co zechcę – rozważałam moje perspektywy zawodowe. Nie miałam kapitału, żeby rozkręcić własny biznes. Miałam natomiast silne postanowienie, że bę­dę pracować i uczyć się. Udałam się więc na Wall Street i rozpoczęłam pracę w małej firmie maklerskiej, kupując i sprzedając akcje. Widziałam z bliska, jak firmy rosły i jak się rozpadały. Widziałam, jak niektóre firmy popełniały rażące błędy, a inne, takie jak MacDonald czy Electronic Data Sys­tems, rozwijały się i potężniały. To była niezwykle pasjonują­ca szkoła biznesu, mimo to nie wzbudziła we mnie żadnych zainteresowań zawodem maklera.

Kiedy przeprowadziłam się z mężem i dzieckiem do Con­necticut, postanowiłam opuścić Wall Street i spróbować cze­goś innego. Bardzo lubiłam urządzanie domów i terenów zie­lonych, pomyślałam więc, że handel nieruchomościami może być dla mnie odpowiednim zajęciem. Zaczęłam się uczyć i wkrótce po otrzymaniu licencji agenta nieruchomości uświadomiłam sobie, że sprzedawanie domów wymaga wielu godzin jeżdżenia z klientami. Zdecydowanie nie miałam na to ochoty. Porzuciłam tę pracę, zanim jeszcze zorganizowałam pierwszy ?otwarty dom” lub kupiłam jakąkolwiek nierucho­mość.

Piszę o tym wszystkim, ponieważ często się zdarza, że próbujemy wielu różnych rzeczy, zanim odkryjemy to, co nas rzeczywiście interesuje. Eksperymentowanie jest jedynym sposobem, żeby się tego dowiedzieć. Próbując różnych zajęć, uczymy się rzeczy, które mogą przydać się później. Na przy­kład kiedy porzuciłam pracę modelki, nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek w przyszłości będę spędzać tak wiele czasu przed kamerami, a jednak zaczęłam to robić i robię regular­nie. Będąc maklerem giełdowym, widziałam, jakie kłopoty miały firmy zaciągające zbyt wielkie kredyty i rozwijające się zbyt szybko. Postanowiłam wtedy, że nigdy nie będę rozbu­dowywać przedsiębiorstwa drogą zadłużania się. Ale widzia­łam także firmy, w których dynamiczna dyrekcja inspirowała pracowników do osiągania imponujących wyników. Starałam się więc motywować ludzi i zapewniać im odpowiednie kie­rownictwo.

Przelotne spotkanie z handlem nieruchomościami udzieli­ło mi ważnej lekcji: mimo że nie lubiłam obwożenia klientów i oglądania z nimi domów, bardzo odpowiadało mi traktowa­nie rynku nieruchomości jako terenu własnych inwestycji.

Odkryłam wówczas, że prawdziwe oblicze każdego zajęcia może różnić się bardzo od tego, jak je sobie wyobrażamy. Fa­sada niektórych prac może robić wrażenie zabawnej, ekscytu­jącej, a nawet olśniewającej. Za kulisami rzeczywistość bywa niekiedy zupełnie inna.

Tak właśnie wygląda biznes restauracyjny. Prowadzenie restauracji tylko częściowo polega na gotowaniu smakowi­tych dań i witaniu z szerokim uśmiechem stałych, zaprzyjaź­nionych klientów. Trzeba znać się na kupowaniu żywności w stosownych ilościach i odpowiedniej jakości. Należy rozu­mieć potrzeby kulinarne i upodobania środowiska, w którym restauracja się znajduje. Trzeba zatrudniać pracowników kuchni oraz kelnerów i umieć nimi kierować. Należy też być przygotowanym do zastąpienia w każdej chwili stolarza, hy­draulika, barmana, pomywacza lub ślusarza, jeśli jest to ko­nieczne do zapewnienia funkcjonowania restauracji. Warto także pogodzić się z niedogodnymi godzinami pracy i nie­możnością spędzenia świąt z rodziną. Biorąc pod uwagę te wszystkie trudności, istnienie tak wielu znakomitych restau­racji wydaje się niemal cudem.

Nie obawiaj się próbowania nowych rzeczy. Obiecuję, że bez względu na własne doświadczenie nauczysz się czegoś, co pomoże Ci wybrać zajęcie, które kochasz, i pracę, która będzie Cię cieszyć.