Pomysły na 100 rocznic niepodległości

Pomysły na 100 rocznic niepodległości

Kiedy układasz swoją listę pomysłów na zainicjowanie i roz­wój biznesu i zaczynasz badać, które są najbardziej obiecujące, konieczne jest znalezienie wszelkich możliwych pomysłów, a najlepszym sposobem na to jest burza mózgów. Ja myślę o nowych ideach ustawicznie, bez względu na to, czy jestem sama, czy pracuję z zespołem. Wolę myśleć głośno, konfrontu­jąc pomysł z kimś, i jak każdy dobry i produktywny kierownik grupy próbuję znaleźć i otoczyć się ludźmi, którzy tryskają świeżymi i oryginalnymi pomysłami. Niekiedy nasza mała gru­pa pracuje nad jednym tylko projektem – na przykład nad głównym artykułem do magazynu poświęconego renowacji do­mów – i ślęczymy nad tym, jak podejść do każdego elementu artykułu, jakiego rodzaju fotografii użyć do ilustracji. Innym razem proszę każdego mojego producenta telewizyjnego o 10 pomysłów na segmenty dotyczące poszczególnych tematów, takich jak na przykład ogrodnictwo. Mam 15 producentów, akcja taka przynosi więc około 150 pomysłów. Po kolei dysku­tujemy nad zaletami każdego. Próbuję prowadzić dyskusję tak sprawnie, jak to tylko możliwe, ponieważ im intensywniej lu­dzie myślą, dlaczego pomysły są dobre lub złe, tym lepsze są rezultaty tych przemyśleń.

Moi zapracowani redaktorzy czasopisma ?Martha Stewart Li­ving” są pierwszorzędnym przykładem pracowników, jakich po­trzebuje przedsiębiorca. Nasi redaktorzy współpracują z fotogra­fami, aby perfekcyjnie połączyć tekst z pięknymi zdjęciami. Kie­rownicy działu sztuki wybierają właściwy rodzaj stylu, a redakto­rzy wydania dopracowują informacyjne, chwytliwe nagłówki i odpowiedni tekst. Mój ?świetny pomysł” polegał na upewnieniu się, że każdy numer będzie atrakcyjną i pouczającą mieszanką in­formacji typu ?jak zrobić…” i stymulujących pomysłów, dotyczą­cych dekorowania, gotowania, ogrodnictwa, utrzymania domu, obchodzenia uroczystości, hodowania zwierząt domowych i wy­dawania przyjęć. Moi koledzy pracują wyjątkowo dobrze i mogę zapewnić, że nie jest to łatwe zajęcie. Ale kochają to, co robią, i są dumni z wyników. Dzięki ciągłym burzom mózgów nigdy nie brakuje nam nowych pomysłów.

Pierwszy numer mojego czasopisma ukazał się w kioskach ponad 15 lat temu, a ja wciąż szczegółowo pamiętam przygoto­wania prototypu potrzebnego do zainteresowania inwestorów. Zdecydowaliśmy się na nakład testowy w lipcu i wybraliśmy od­powiednie na środek lata fotografie i przepisy. Zanieśliśmy to do bardzo poważnego wydawcy, gdzie spotkałam się z prezesem fir­my. Trochę zaskoczyła mnie jego reakcja. Po przekartkowaniu czasopisma zapytał: ?To wszystko ładne, ale co macie zamiar zrobić w lipcu przyszłego roku?”. Było oczywiste, że brakowało mu wyobraźni i znajomości przedmiotu. Śmiejąc się, odpowie­działam: ?Och, mamy tysiące pomysłów związanych z 4 lipca”. 15 lat później radzimy sobie bardzo dobrze i wierzcie mi, moi re­daktorzy i ja prawdopodobnie mamy wystarczającą liczbę pomy­słów na co najmniej 100 następnych wydań lipcowych.