Odwzajemniona troska i szacunek

Odwzajemniona troska i szacunek

Odkryłam, na głęboko osobistym poziomie, że kiedy na­prawdę obchodzą Cię Twoi klienci i zwracasz na nich uwagę, oni także troszczą się o Ciebie, Twoją firmę i Twój biznes. Odczułam to podczas moich niedawnych doświadczeń z or­ganami sprawiedliwości. Poprzez wszystkie wykańczające miesiące procesu sądowego, a także później, w czasie pobytu w federalnym więzieniu w Alderson, otrzymywałam setki tysię­cy listów i e-maili pełnych wsparcia, zawierających życzenia odwagi itp. Te listy napawały mnie otuchą. Sama świado­mość, że tak wielu odbiorców moich czasopism, książek, wy­robów i programów telewizyjnych przejmuje się mną i wierzy we mnie, dodawała mi siły i samozaparcia. Ci klienci nie ule­gli całkowicie negatywnym opiniom wyrażanym w prasie. Nie jestem w stanie przekazać, jak bardzo podnosiło mnie na du­chu wsparcie, jakie otrzymałam ja i setki moich współpra­cowników z ?Martha Stewart Living”.

Ostatnie trzy lata wypełnione były nieprzewidzianymi trudnościami, ale udało mi się to przetrwać, utrzymać swój optymistyczny światopogląd i znaleźć najlepszy, na jaki mnie stać, sposób na utrzymanie więzi z tymi, którzy mnie wspie­rali. Otworzyłam stronę internetową, zatytułowaną Martha talks (Marta mówi), dzięki której mogłam bezpośrednio kontaktować się ze swoimi zwolennikami. Umieszczałam codziennie informację z przebiegu każdego dnia procesu są­dowego. Powiedziałam wszystkim, że pomimo tego, przez co przechodzę, w dalszym ciągu myślę o nich i o ich ser­deczności. Nie miałam zamiaru ignorować tych lojalnych i serdecznych ludzi. Utrzymałam komunikację wszystkimi kanałami, a teraz zapraszam tych, którzy korespondowali ze mną, do wpisania się na listę gości mojego nowego, emito­wanego na żywo, programu telewizyjnego – Martha. Rozsy­łamy zaproszenia przez Internet i mamy komplety widzów w ciągu 2 godzin.

Kiedy zwolniono mnie z więzienia, ubrana byłam w pięk­ne, ręcznie robione poncho, wykonane dla mnie przez jedną ze współwięźniarek. To poncho było symbolem hojności i do­brej woli, jakich zaznałam w czasie mojego pobytu w więzie­niu. Zatytułowałam więc jeden z moich programów telewizyj­nych Dzień poncha. Na 164 miejsca na widowni otrzymali­śmy 10 000 próśb o zaproszenie. Możesz sobie wyobrazić, jak wyglądała jesienią w Nowym Jorku kolejka 164 osób ubranych w różnokolorowe poncha, które czekały na ze­wnątrz naszego studia na 26. ulicy?

Ciągle napływają listy od fanów piszących, że nie mogą się doczekać mojego nowego programu. Jeden z nich przyszedł od Jacąuie McCulły, która napisała: ?Nigdy nie wątpiłam, że wrócisz silniejsza i lepsza niż przedtem… W czasie twojej nieobecności miesiącami projektowałam, budowałam i deko­rowałam mój pokój robót ręcznych, więc jestem już gotowa. Włączę się”.

Być może Jacąuie przyjedzie do Nowego Jorku i zasiądzie wśród naszej publiczności. Bardzo bym tego chciała.

Taki rodzaj wsparcia potwierdza moją wiarę, że jeśli ob­chodzą Cię Twoi klienci, w zamian obchodzisz ich Ty i Twoja firma. Każdy z przedsiębiorców, o których wspominam w tej książce, doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Słychać to w ich głosie, można to zobaczyć w ich materiałach reklamo­wych i promocyjnych. I można się o tym przekonać na przy­kład na stronie internetowej Lobla, cudownie zaprojektowa­nej po to, aby pobudzać i zaspokoić ostry głód i zachcianki na stek o każdej porze dnia i nocy.