Objazdy są częścią podróży

Objazdy są częścią podróży

To ważne, aby być realistą i nieustająco pamiętać, że bez względu na to, jak wysoko ustawisz sobie poprzeczkę, bez względu na to, jak bardzo się poświęcisz jakości czy szczegó­łom swojego nowego biznesplanu, zawsze pojawią się jakieś problemy. Dobrzy pracownicy porzucą pracę, konkurencja wyłoni się nie wiadomo skąd, krytycy będą Cię traktować niesprawiedliwie, pożar zniszczy Twój magazyn, inwestorzy będą chcieli, żebyś szedł w pewnym kierunku, gdy ty będziesz chciał iść w innym. Być może huragan spustoszy Twój stan i zburzy to, co wybudowałeś. Albo Twoja wiara w siebie zała­mie się pod natłokiem zbyt wielu małych spraw.

Jako przedsiębiorca przygotuj się na te ciężkie chwile i bądź nieugięty. Bez względu na to, jak beznadziejnie wyglą­dają początkowo sprawy, jeśli jesteś dobrym człowiekiem, ro­biącym coś z właściwych pobudek, zawsze znajdziesz coś, czego możesz się uchwycić i co pomoże Ci wytrwać lub za­cząć od początku. Nigdzie nie ma przedsiębiorcy, którego podróż przebiegałaby bez porażek i krzyżujących się dróg. Przyjrzyj się mojemu drogiemu, uroczemu przyjacielowi Markowi Morrone.

MARC MORRONE WBREW PRZECIWNOŚCIOM

Po raz pierwszy spotkałam Marca w 1997 roku. W domu na Long Island włączyłam lokalny kanał telewizyjny i zoba­czyłam osobnika typu dr. Doolittle, gawędzącego przyjemnie i inteligentnie o różnych, głównie domowych zwierzakach. Kolorowa papuga imieniem Harry przycupnęła na jego ra­mieniu i swoim ogromnym dziobem pociągała za okulary. Przed nim, na stole, kłębiły się wszelkiego rodzaju zwierzęta – pierzaste, łuskowate i futerkowe, wszystkie w znakomitej zgodzie. Marc przedstawił każde z imienia i wymieniał ich cechy charakterystyczne. Kocham zwierzęta i jego występ zrobił na mnie wielkie wrażenie. Marc miał niewątpliwie prawdziwy dar porozumiewania się ze zwierzętami i zapra­gnęłam zaprosić go do swojego programu. Zadzwoniłam do niego następnego ranka i od tego czasu, wraz ze swoją me­nażerią, stał się stałym gościem w moim programie. Dzisiaj jest jedną z naszych gwiazd – prowadzi rubryki w dwóch czasopismach i cotygodniowy program zatytułowany Pet- keeping with Marc Morrone.

Marc jest jednym z tych pasjonatów, z którymi lubię roz­mawiać. Myśli twórczo i bez względu na problemy, w obliczu których stoi, zawsze znajdzie drogę, aby je pokonać. Nie pani­kuje i nie narzeka. Zamiast tego stara się znaleźć rozwiązanie.

W 1978 roku w Rockville Center na Long Island otwo­rzył sklep ze zwierzętami o nazwie Papugi Świata. Firma specjalizowała się w egzotycznych ptakach, które sprowa­dzano z tropików, i wkrótce zaczęła świetnie prosperować. Importowanie zwierząt wiązało się jednak z pewnymi pro­blemami, takimi jak przemyt, śledztwa w sprawie zwierząt chronionych, problemy celne itp. Wiele osób związanych z tą branżą notorycznie znęcało się i zaniedbywało zwierzę­ta oferowane na sprzedaż. Aby położyć temu kres, na nie­szczęście dla etycznych sprzedawców takich jak Marc, rząd amerykański zabronił importu papug i innych egzotycznych ptaków – a to było główną częścią jego biznesu. To był dla niego ogromny cios. Przepisy wyeliminowały główną część jego firmy i pozbawiały go źródła dochodów. Wówczas Marc uświadomił sobie, że specjalizacja zawiodła go doni­kąd. Zamiast zamknąć swój biznes, zaadaptował się. Posze­rzył wybór towarów, jakie sprzedawał, i użył całej swojej wiedzy, pasji i etyki pracy do zmiany strategii. Zaczął hodo­wać wspaniałe egzotyczne ptaki i stał się tak znany, że zbu­dował dużą firmę eksportową, sprzedającą ptaki miłośni­kom z innych krajów.

Jego determinacja i ciężka wieloletnia praca opłaciły się. Pierwszy sklep Marca miał 15 na 40 stóp wielkości. Dzisiaj on i jego podopieczni mają do dyspozycji pomieszczenie o wiel­kości 15 000 stóp kwadratowych. Oprócz osiągnięcia statusu gwiazdy TV, Marc otworzył kilka pochodnych firm, zajmują­cych się opieką nad akwariami czy strzyżeniem psów.

Nagle przyszło inne okrutne zrządzenie losu. Kaczka w stanie Nowy Jork zachorowała na ptasią grypę. Chorobę, której tak bardzo obawia się Daleki Wschód, rejon, gdzie wiele eksportowanych zwierząt Marka znajduje dom. Z oba­wy przed wirusem Japonia wydała sześciomiesięczny zakaz importu ptaków ze stanu Nowy Jork. Chociaż ptaki Marca są zadbane i zdrowe, eksportu zakazano. Kolejny cios, lecz Marc nie narzeka, wyjaśniając: ?Świat się ciągle zmienia. Odkąd pamiętam, wiedziałem, że chcę pracować ze zwierzę­tami. Złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom cały czas. Nie można się złościć. Mam inne sposoby na zarobienie więk­szych pieniędzy”.

Marc Morrone jest przedsiębiorcą mojego pokroju. Pomi­mo niepowodzeń prosperuje, bo brał przykład z dawnych, nieustraszonych pionierów Arktyki. Marc wierzy, że: ?naj­ważniejszą rzeczą w biznesie jest mieć tak wielu przyjaciół, jak to tylko możliwe. Badacze Arktyki w czasie podróży ło­wili ryby i zanim opuścili obozowisko, zakopywali jedną w śniegu. W drodze powrotnej, jeśli udałoby im się dotrzeć do obozu, zawsze mogli liczyć na żywność. Tak patrzę na biznes. Zaprzyjaźniasz się, z kim tylko możesz, kiedy spra­wy układają się dobrze. Robisz rzeczy, których nie musisz, aby pozyskać przyjaciół. Jeśli natrafisz na przeszkody i mu­sisz zawrócić, oni będą tam, tak jak ta ryba”.

To jest dobra rada. Są pewne rzeczy, których nie można Ci odebrać: czy przez zmiany rządowych przepisów, pożar Twego magazynu, czy nawet przez federalny proces i pozbawienie wol­ności. Te cenne wartości, jakie Ci pozostają, to Twoje pomysły, determinacja, etyka pracy, lojalni koledzy, mentorzy i wszyscy przyjaciele, których obchodzisz i którzy Cię popierają.