Nie za dużo, nie za mało

Nie za dużo, nie za mało

Banki doskonale wiedzą, że jako użytkownik kart z reguły wy­dajesz więcej niż „gotówkowiec”. Zaś jako użytkownik karty kredytowej nie tylko szybko wydajesz pieniądze, ale też do­datkowo płacisz bankowi wysokie odsetki.

Nic dziwnego, że procedury wydawania kart stają się co­raz prostsze. Właściwie najwięcej czasu zajmuje teraz samo wy­produkowanie Twojej karty (zwłaszcza, że plastik wykorzysty­wany w tych celach stał się bardzo poszukiwanym towarem).

Uważaj jednak: z tego miejsca już tylko krok dzieli Cię od popadnięcia w kartową przesadę: Twoja sieć komórkowa „wy­daje” kartę — zaraz masz ją w portfelu. Hipermarket oferuje kar­tę na zakupy — już jest Twoja, leciałeś raz samolotem – nie opierasz się karcie Firmowanej przez LOT Itd. Itp.

Za chwilę okazuje się, że masz w portfelu kilkanaście kart, z których kilku używasz często, kilku raz-dwa razy do roku, a niektórych nie użyjesz nigdy i nawet już nie pamiętasz tych wszystkich PIN-ów, numerów, terminów ważności etc.

Ale jest drugi biegun. Jeśli, jako osoba z natury ostrożna zdecydowałeś się na odebranie i wykorzystywanie tylko jednej karty, np. karty kredytowej VISA, to sporo na tym stracisz. W wielu przypadkach użycie innych kart miałoby więcej sensu i byłoby tańsze. Zaś czasem może się zdarzyć, że Twoja jedna jedyna karta będzie tą, której sklep akurat nie przyjmuje.

Namawiam Cię do rozwagi. Każda karta kosztuje — płacisz za nią od razu (opłata za wydanie), a także po użyciu (bar­dzo drogi kredyt). Jak zwykle zatem najlepszy jest złoty śro­dek – nie za dużo i nie za mało kart w portfelu.