Nie wstydź się poprosić o pomoc

Nie wstydź się poprosić o pomoc

Przyznaję, że kiedy otwierałam firmę cateringową, nigdy nie napisałam biznesplanu. Biorąc pod uwagę moją dzisiejszą wie­dzę, nigdy nie doradziłabym nikomu, żeby zaczynał w ten spo­sób. Sporządzenie biznesplanu zmusza Cię do realistycznego myślenia o tym, w co wkraczasz, i ujawnia, jakiego rodzaju po­mocy będziesz potrzebował. Na przykład jeśli sprawy finansowe wydają Ci się pogmatwane, możesz dowiedzieć się w lokalnej izbie handlowej, gdzie szukać odpowiedzialnego księgowego, lub możesz porozmawiać z pracownikiem bankowym, jakie czynniki są brane pod uwagę przy udzielaniu kredytu. Jeśli zaj­mujesz się w domu wytwórczością, prześledź opcje produkcyj­ne i weź pod uwagę możliwość zaangażowania agentów spe­cjalizujących się w tej dziedzinie.

Poniżej przykład biznesplanu, który świetnie się sprawdził i którym dzielę się z Tobą ze szczególną radością.

JOELLE HOVERSON DUŻE GRONO WSPARCIA

Za turkusową fasadą na ulicy Sullivan, w Soho na Man­hattanie, mieści się mały sklep z szyldem Purl. Można domy­ślić się z nazwy (ang. purl – ścieg lewy, pikotka, lamówka), że to sklep z artykułami do robienia na drutach. W czasie godzin otwarcia sklep jest wypełniony klientami i persone­lem. Wszyscy siedzą razem wokół specjalnego stołu i robią na drutach, żartując i pomagając sobie wzajemnie przy indy­widualnych pracach. W tym przytulnym sklepie detalicznym otoczeni są półkami i zakamarkami, wypełnionymi różnoko­lorową przędzą o nadzwyczajnych fakturach. O każdej porze roku te atrakcyjnie wystawione przędze, wykroje i pasmante­ria przyciągają do sklepu wielu klientów.

Właścicielką tego pięknego butiku jest Joelle Hoverson, malarka z powołania i absolwentka wydziału sztuki uniwer­sytetu w Yale. Joelle pracowała w redakcji mojego magazynu jako redaktor i znana była z wyczucia koloru, wzoru i stylu. Kilka lat temu ?Martha Stewart Living” opublikowało arty­kuł, który zainspirował Jolle do nauczenia się, jak robić na drutach. Jako redaktor Joelle podróżowała po kraju z zespo­łem fotografów magazynu. W czasie zdjęć, w wolnych chwi­lach, chwytała za druty. Kiedy mogła zrobić przerwę, odwie­dzała lokalne sklepy z wełną. Nie trwało długo, zanim wpa­dła na swój ?świetny pomysł”. Pomimo niezliczonej ilości sklepów, które odwiedziła – nie natknęła się nigdzie na ża­den, który byłby doskonały. Zawsze można było dostrzec coś, co nie było całkiem dobre: niedostateczny wybór wyso­kiej jakości przędzy, ograniczoną paletę naturalnych mate­riałów, niewielkie albo wręcz żadne poczucie wspólnoty za­interesowań z klientem itd. W ostateczności zaświtała jej myśl, że powinna sama otworzyć taki sklep, w jakim miałaby ochotę robić zakupy.

Za radą przyjaciół za świata biznesu jej pierwszym kro­kiem w formułowaniu biznesplanu było zbadanie wielkości rynku robót na drutach. Bardzo dobrym punktem wyjścia okazał się Internet. Joelle znalazła tam tuziny stron poświę­conych zainteresowaniom i potrzebom rozległej grupy osób robiących na drutach. Tak jak przypuszczała, robienie na drutach wydawało się przechodzić zauważalny renesans. Po­twierdziło się, że sprzedaż przędzy przeżywa rozkwit i że wzory oraz książki dotyczące robót na drutach sprzedają się jak ciepłe bułki. Uświadomiła sobie, że jej zainteresowanie podziela wiele innych osób. Emocjonalny związek ze staro­modnym hobby wzmocnił się i Joelle była przekonana, że przyszedł czas, aby rozważyć ?okazję rynkową” w realizacji jej planu.

Przez lata pracy Joelle oszczędzała pieniądze z myślą o inwestowaniu. Mimo to, aby zrealizować swoje marzenia, potrzebowała więcej, niż miała. Przygotowała się do tego, opracowując zestawienie potencjalnych wydatków i poszu­kała pomocy doradców i przyjaciół, którzy mieli doświad­czenie w prowadzeniu małych firm. W poszukiwaniu odpo­wiedniej lokalizacji chodziła po dzielnicach, w których nie było sklepów z artykułami do robienia na drutach i obser­wowała rytm życia w tych rejonach. Uaktualniła swój plan, pokazała go nie tylko najbliższym przyjaciołom, po których mogła spodziewać się niezachwianego poparcia, lecz także doświadczonym ludziom biznesu, którzy skorygowali jej przewidywania i ukazali, które punkty są przesadnie opty­mistyczne.

W końcu znalazła to, co uznała za doskonałą lokalizację. Mądrze skorzystała z rady przyjaciela ze sklepu w Nowym Jor­ku, doradzającego jej zawarcie 10-letniej umowy najmu, na wypadek nagłego wzrostu cen na rynku nieruchomości.

Joelle właściwie zaplanowała otwarcie swojego biznesu. Wielokrotnie dyskutowała o swoim przedsięwzięciu z różny­mi osobami i omawiała wszystkie za i przeciw. Jej hart ducha opłacił się. Joelle w taki sposób opisała swój sukces: ?Purl jest otwarty siedem dni w tygodniu, zatrudnia co najmniej 8 osób, w tym kilka w pełnym wymiarze czasu”. Joelle współpracuje z innymi sprzedawcami w projektowaniu no­wych kolorów niektórych przędz. Rozbudowała firmę, wcho­dząc w spółkę ze swoją siostrą Jennifer. Razem uruchomiły sklep internetowy – www.Purlsoho.com, który ma ponad 10 000 zarejestrowanych użytkowników i ta liczba stale ro­śnie. Joelle wydała świetną książkę zatytułowaną Last-Minu- te Knitted Gifts, która miała już 4 wznowienia. Ostrożnie, ścieg za ściegiem, przeplatając swój plan z radami przyjaciół i zaufanych doradców, Joelle odniosła sukces jako debiutują­cy przedsiębiorca.

W tym miejscu warto podkreślić jedną ważną kwestię: bardzo łatwo można zatracić się w zajmowaniu najbardziej atrakcyjnymi łub lubianymi elementami planu i zapomnieć o tych przyziemnych czynnikach, które zapewniają operatyw­ność biznesu. Wsparcie i rady innych zapewnią Ci szerszą perspektywę. I pamiętaj – zgromadź wszystkie składniki, przygotuj je, zanim cokolwiek rozpoczniesz. Nigdy nie trać z pola widzenia całokształtu, rozmiaru, struktury i szczegó­łów swojego biznesu.