Nie myśl, że zapał zastąpi pasję

Nie myśl, że zapał zastąpi pasję

Podobnie jak wielu innych zdolnych przedsiębiorców Eva osiągnęła wysoki poziom wiedzy na temat podstaw biznesu, zanim zdecydowała się na rozszerzenie swojej działalności. Okupiła swoje doświadczenie pracą w innych sklepach i zdo­była ważne informacje, które wykorzystała później w swoich planach i pomysłach. Zgadzam się z jej opinią, że bycie przedsiębiorcą to trochę więcej niż bycie ekspertem. ?Eksper­tów jest dużo więcej niż przedsiębiorców, którzy odnoszą sukces” – zauważa. Jednak sama odwaga i entuzjazm też nie wystarczą.

Martwi mnie, gdy słyszę o pozornie inteligentnych lu­dziach, którzy popełniają takie błędy, jak ryzykowanie ciężko zapracowanych oszczędności albo porzucenie dobrej pracy, aby oddać się całkowicie ryzykownemu przedsięwzięciu, o którym nic nie wiedzą. Gdy zafascynuje ich jakiś po­mysł, rozmawiają na ten temat tylko z ludźmi, którzy ich za­chęcają, zamiast poszukać takich doradców, którzy obiek­tywnie przeanalizowaliby ich projekt. Choć to normalna kolej rzeczy, trudno się z tym pogodzić, jeśli widzi się zdolnych i inteligentnych ludzi, którzy bez właściwego przygotowania i badań wpadają w tarapaty.

We wczesnych etapach działania przedsiębiorcy niekiedy mylą priorytety. Biorą entuzjazm i niecierpliwość za najbar­dziej podstawowe emocje, inspirujące w ludziach ochotę do nauki, mistrzostwa i podejmowania właściwych decyzji. Dan Hinkley uczył w college’u, jak prowadzić szkółkę roślin. Wśród studentów często byli ludzie, którzy rozważali możli­wość przekwalifikowania się i otwarcia własnych szkółek. ?Zawsze im mówiłem, że największą inwestycją w ciągu pierwszych trzech lat powinny być taczka i szpadel” – stwier­dza w swoim powściągliwym, ironicznym stylu. Wydawanie mnóstwa pieniędzy ?jest bardzo pociągające dla łudzi, którzy myślą, że nie mogą niczego rozpocząć, dopóki nie kupią wielkiej ciężarówki, pługu i wszelkiego rodzaju wyposażenia. A prawda jest taka, że to, czego trzeba się nauczyć, to – jak ciężka jest to praca. Trzeba odkryć, czy się naprawdę kocha to zajęcie i czy jest się w stanie podołać mu fizycznie. Od mojego ojca dostałem dobrą radę, jak się sprawdzić: ?Jak zdołasz dogonić, jeśli nie możesz dotrzymać kroku?”.

Zdarzają się sytuacje, że ktoś ma pomysł tak niezwykły lub oryginalny, że trudno znaleźć wzór, którym można by się po­służyć, aby opracować plan. Jedynym wyjściem w takiej sytu­acji jest po prostu zabrać się natychmiast do rzeczy. Łatwo mogę przywołać z pamięci kilku dobrze znanych przedsię­biorców, włączając paru najlepszych menedżerów technologii w kraju, którzy tak właśnie zrobili: Steve Jobs z Apple Com­puter, Larry Ellison z Oracle i oczywiście Bill Gates z Micro­softu.

Bill Gates był w Harvardzie nowicjuszem, kiedy zaintere­sował się komputerami i programami komputerowymi tak bardzo, że nie mógł sobie wyobrazić odłożenia startu własnej firmy do czasu ukończenia studiów. Porzucił więc naukę, aby zająć się swoimi pomysłami, i stworzył jedną z firm z najwyż­szym kapitałem. Microsoft wytwarza i sprzedaje produkty używane przez miliony osób. Bill był niedoświadczonym mło­dzieńcem, ale nie było ani zajęć wprowadzających, ani szko­leń, które nauczyłyby go, jak otworzyć i rozbudować firmę oprogramowania komputerowego zamierzającą uprzystępnić komputery ogromnej liczbie osób. To, co robił, było awangar­dowe, a zdołał to zrobić, ponieważ miał wiedzę techniczną i ?świetny pomysł”.

Tego typu sytuacje są jednak rzadkie. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Bill był wyjątkowo zdolnym, młodym mężczy­zną, dla którego porzucenie szkoły nie stanowiło takiego ry­zyka jak dla innych. Jego ojciec był wytrawnym biznesmenem i Bill zetknął się wcześnie z podstawowymi zasadami biznesu. Gdyby jego przedsięwzięcie nie powiodło się, miał możliwość powrotu do szkoły i podążenia bardziej tradycyjnym szla­kiem. Tego typu historie sukcesu są jednak rzadkie. Najczę­ściej pojawiają się w krótkim przedziale czasu, towarzysząc przełomowym odkryciom naukowym, które otwierają drzwi do innowacji – w produkcji, telekomunikacji, transporcie lub, jak w wypadku Billa Gatesa, technologii. Chodzi mi o to, że można wzorować się na Billu Gatesie jako modelu energii, determinacji i inteligencji, ale nie należy po prostu porzucać kształcenia albo bieżącej pracy, wierząc, że sam entuzjazm wystarczy do odniesienia sukcesu.

Innym przedsiębiorcą, którego intensywność, ciekawość, badania i poświęcenie robią na mnie duże wrażenie, jest dżentelmen, który zatrzymał mnie kilka lat temu na bocznej drodze w East Hampton. Postanowiłam wybrać się na prze­jażdżkę moim turkusowym skuterem Velocifero i szusowałam po drodze, kiedy usłyszałam: ?Jo, Martha”. Po drugiej stronie ulicy, również na turkusowym skuterze, jechał Sean ?Diddy” Combs, gwiazda rapu, zwany też Puff Daddy, a później P. Diddy.

Sean zebrał porcję doświadczeń zarówno w wysoko noto­wanych przedsięwzięciach, jak i w takich, które się nie udały. Prawdopodobnie można go sobie wyobrazić jako twardego faceta, który byłby ostatnią osobą zainteresowaną listą ?do­brych rzeczy” Marthy Stewart. Jeśli tak sądzisz, to mylisz się. Sean wiele osiągnął. Jako dyrektor i przewodniczący Bad Boy Worldwide Entertainment Group trafił w 2005 roku na publi­kowaną przez magazyn ?Forbes” listę najbardziej wpływo­wych reprezentantów mniejszości narodowych w biznesie. Sean jest zainteresowany wysokiej jakości produkcją. Kilka razy rozmawialiśmy na temat masowego marketingu i pozy­cjonowania wysokojakościowych produktów. Jest bardzo po­ważnym człowiekiem i łączy nas ten sam pęd do nauczenia się wszystkiego co możliwe, na temat przedsięwzięć, w które się angażujemy. Kibicowałam mu, kiedy uczestniczył w No­wojorskim Maratonie ? chciał zrobić coś, co wymagało inten­sywnego treningu i udowodnić, że jest nie tylko gwiazdą, ale także zdeterminowaną, zdolną do ciężkiej pracy osobą.

W rezultacie, przedsiębiorcy, którym się wiedzie, mają ze sobą więcej wspólnego, niż można by przypuszczać, opiera­jąc się tylko na analizie produktu, jaki sprzedają, lub ich oso­bistym stylu. Wszyscy charakteryzują się pasją, ciekawością, etosem wytężonej pracy i wykonywaniem tego, co robią, w najwyższym stopniu doskonałości.