Łatwo wpaść w pułapkę

Łatwo wpaść w pułapkę

Prawda jest taka, że większość z nas prędzej czy później wpada w pułapkę zadłużenia. A jej skutki bywają bardzo bolesne. Każda karta ma swój limit, czyli pułap wypłat, powyżej które­go nie można jej użyć. Spirala zadłużenia powoduje, że karta szybko osiąga swój limit.

Jak to działa? Użyjmy nieco uproszczonego przykładu. Przyjmijmy, że masz kartę o limicie 1 0 tys. zł. Przez pierwsze pół roku jesteś bardzo dobrze zorganizowany: wydajesz kartą miesięcznie po kilkaset złotych, a następnie spłacasz całe zadłu­żenie co do grosza, unikając tym samym jakichkolwiek odsetek.

Ale potem karta Cię wciąga. Kupujesz rower, DVD, nowy telewizor i za chwilę orientujesz się, że nie dasz rady spłacić wszystkiego na czas.

Jak to wygląda w liczbach (przedstawiam uproszczone ob­liczenia na zaokrąglonych kwotach)? Załóżmy, że Twoje sza­leństwa pochłonęły 5 tys. zł. Miesięcznie powinieneś spłacać 5%, czyli 200 zł, ale wypruwając sobie żyły jesteś w stanie wysupłać co miesiąc po 1 tys. zł (żeby było wygodniej usta­nowiłeś w banku zlecenie stałe). Kredyt na karcie jest oprocen­towany na 25% w skali rocznej.

Po pierwszym miesiącu Twój dług wynosi 4 tys. zł, od czego bank nalicza 85 zł odsetek (jedna dwunasta 25% z 4 tys. zł).

Miesiąc później masz zatem do spłacenia 3 tys. zł kapitału plus 85 zł odsetek. Do tej kwoty bank Ci nalicza 64 zł od­setek. Masz do spłacenia 3 tys. 149 zł.

I tak dalej. W ten sposób kredytu zaciągniętego kartą mo­żesz się pozbyć w ciągu sześciu miesięcy — oczywiście pod wa­runkiem, że w tym czasie nie wydałeś na kartę ani złotówki więcej.

Jaki będzie koszt? W ciągu pół roku zapłacisz około 200 zł odsetek, czyli 5% – albo 10% w skali rocznej. Takie jest tzw. efektywne oprocentowanie kredytu – jak widać, o wiele niższe od stawek podawanych przez banki.

Ale powtarzam, powyższe obliczenie ma wartość bardzo teoretyczną. W praktyce bowiem, karta nie służy do jednej, ale do bardzo wielu transakcji i jesteś na nią skazany przez wie­le lat.