Karta kartę spłaca

Karta kartę spłaca

Kiedy już wybrałeś, ilu i jakich kart będziesz używać, pora byś z ołówkiem w ręku ułożył sobie harmonogram ich obsługi. Jest bowiem tak, że co karta to inne limity, ograniczenia i terminy płatności. Warto więc, byś sporządził sobie grafik regulowania należności kartowych. Namawiam Cię, byś zrobił to raz ale dobrze. A potem w banku prowadzącym konto osobiste złóż zlecenia stałego regulowania Twoich należności (zwłaszcza tych w innych bankach, bo Twój bank będzie wiedział, jak ściągnąć swoje pieniądze).

Potem zostanie Ci już tylko jeden problem: zapewnienie, by na koncie była kwota wystarczająca do pokrycia choćby mi­nimalnej obowiązującej Cię części długu (przypominam, że w przypadku kart kredytowych jest to najczęściej 5%).

 

Co się stanie, jeśli będzie inaczej? Jako posiadacz kilku różnych kart nie stoisz jeszcze na straconej pozycji. Możesz bowiem regulować długi zaciągnięte jedną kartą korzystając z drugiej. Jeśli terminy płatności długów kartowych przypada­ją na różne dni miesiąca, możesz wypłacić w bankomacie jed­ną kartą gotówkę, którą zaraz wpłacisz na rachunek innej karty. W ten sposób, teoretycznie możesz nie spłacać długów karto­wych z własnej kieszeni, ale z… kieszeni banków.

Nie namawiam jednak do takiego postępowania. Z jednej strony wymaga ono sporej samodyscypliny, z drugiej — wiedzy o tym, kiedy konkretne banki księgują wpłaty i wypłaty, no a trzeciej — jest to po prostu droga impreza, która w dodatku nie może trwać wiecznie (każda karta ma w końcu jakiś limit wydatków, który łatwo osiągnąć).

Większość kart charakteryzuje się zniechęcająco wysokimi prowizjami za wypłatę gotówki. Kosztowne może być też wpłacanie gotówki w kasie, bo banki potrafią brać opłaty na­wet za wpłaty na własne rachunki.

Zatem moja rada jest taka: traktuj takie możliwości jako ostatnią deskę ratunku. Pamiętaj, że spłata karty kartą świadczy o tym, że zupełnie straciłeś kontrolę nad własnymi wydatkami!