Czy można mieć zaufanie do POS-a?

Czy można mieć zaufanie do POS-a?

Wspomniałem, że „żelazko” to najbardziej prymitywne urzą­dzenie kartowe, ale też powinien być w nie wyposażony każ­dy szanujący się punkt handlowy. Zawsze bowiem może się zdarzyć, że elektronika i komputery zawiodą, a wtedy han­dlowcy – jeśli nie chcą stracić klientów – muszą odkurzyć swo­je imprintery.

Mimo, że w „żelazka” jest nadal wyposażony co drugi pol­ski punkt honorujący karty, to ich era już mija. Standardowym wyposażeniem sklepów staje się terminal POS (ang. Point of Sale), czyli minikomputer, który, korzystając z własnych łączy (telefonicznych, satelitarnych etc.), kontaktuje się z centrum rozliczeniowym i dokonuje autoryzacji transakcji.

Przy najbliższej okazji przyjrzyj się, jak wygląda takie urzą­dzenie, które w większości sklepów leży sobie spokojnie koło kasy. W dużych sklepach (super- i hipermarketach) bywa inte­gralną częścią kasy.

Poznasz je po ekranie, na którym są wyświetlane komunika­ty, szczelinie, przez którą przesuwa się kartę, oraz po bardzo tradycyjnej klawiaturze.

Jego obsługa nie jest tak skomplikowana, a na pewno znacznie elegantsza niż w przypadku imprintera. Sprzedawca najpierw upewnia się, czy POS jest połączony z centrum roz­liczeniowym (niektóre terminale korzystają z łączy stałych, inne za każdym razem muszą się łączyć na podobnych zasadach, jak modemy komputerowe).

Jeśli jest połączenie, sprzedawca przeciąga Twoją kartę przez szczelinę czytnika, a następnie wybiera na klawiaturze kwotę transakcji. Gdy wszystko jest w porządku, po 1-2 mi­nutach POS powinien wydrukować potwierdzenie transakcji.

Jest to nieduży kwitek, mniej więcej o połowę mniejszy od potwierdzenia z „żelazka”. Zawiera wiele różnych informacji, ale dla Ciebie najważniejszy jest podany tam numer karty oraz wartość transakcji.

Jeśli te dane nie budzą Twoich wątpliwości podpisujesz ra­chunek. Pamiętaj przy tym, by podpis był podobny do tego na karcie! Sprzedawca ma obowiązek porównać podpisy, a je­śli będzie miał wątpliwości powinien poprosić Cię o dowód osobisty lub inny dokument.

Jeśli wszystko jest w porządku sprzedawca zatrzymuje w skle­pie oryginał rachunku, kopia zaś trafia do Twojej kieszeni.

Proste? Proste. Bywa jednak, że pojawiają się nieprze­widziane trudności. Czasem coś zawodzi na linii terminal — centrum rozliczeniowe. Obojętnie, czy jest to wina jakości połączenia czy też problemów informatycznych, efekt jest za­wsze ten sam: po wysłaniu prośby o autoryzację, terminal POS zastyga w oczekiwaniu.

I może tak czekać bez skutku, do czasu, gdy rozłączy się automatycznie lub gdy sprzedawca przerwie połączenie. Nieważne, czy w tym momencie zrezygnujesz z zakupu czy też poprosisz sprzedawcę o ponowienie próby. Ważne, by w Twoje ręce trafił rachunek z adnotacją transakcja nieważna lub anulowano!