CO NALEŻY ROZUMIEĆ POD POJĘCIEM „SYTUACJA GOSPODARCZA”

CO NALEŻY ROZUMIEĆ POD POJĘCIEM „SYTUACJA GOSPODARCZA"

Kiedy stopy procentowe są niskie, lokowanie posiadanych funduszy na rachunku oszczędnościowym lub inwestowanie w certyfikat depozytowy nie daje zadowalających dochodów.

Kiedy w gospodarce panuje zastój, gdy zwiększa się bezrobocie, kosz­ty opieki zdrowotnej i wyższego wykształcenia idą w górę, a stopy pro­centowe znajdują się na niskim poziomie, potrzebne jest przyjęcie bardziej ryzykownej strategii inwestycyjnej. Większe znaczenie zyskują wtedy długoterminowe papiery wartościowe o wyższym dochodzie. Inwestor musi się wówczas przyzwyczaić do wahań cen obligacji na rynkach finansowych, które reagują na wydarzenia polityczne i gospodarcze.

Inwestorzy, którzy rozumieją i potrafią przewidywać sytuację gospo­darczą, mogą lepiej zaplanować swoją strategię inwestycyjną. W tym serwisie opiszemy typowe wskaźniki ekonomiczne, które pozwalają zidentyfikować trendy panujące w gospodarce.

Produkt Narodowy Brutto (PNB) stanowi wyrażoną w dolarach wartość wszystkich wytworzonych w gospodarce dóbr i usług. Porównanie obecnego PNB z poprzednimi okresami pozwala wyznaczyć stopę wzrostu gospodarki. Wzrastający PNB wskazuje, że gospodarka się rozwija.

Inflacja wypacza dokładność obliczeń stopy wzrostu, w związku z czym używa się innego miernika wzrostu produkcji, określanego mianem „realnego” PNB. Na jego wielkość nie wpływają zmiany wartości dóbr i usług, ponieważ przy obliczeniach uwzględnia się ceny pochodzące z wybranego roku bazowego. Porównanie realnego PNB z poprzednimi okresami stanowi dokładniejszy miernik stopy rozwoju gospodarki.

Węższym wskaźnikiem jest produkcja przemysłowa, która określa wydajność w sektorze wytwórczym.

Kolejnym miernikiem pozwalającym na ocenę kondycji gospodarki jest stopa bezrobocia, czyli odsetek siły roboczej pozostającej bez pracy. Obecnie w Stanach Zjednoczonych rynek pracy maleje, a w wielu sek­torach gospodarki dokonuje się grupowych zwolnień.

Rządy interweniują, gdy stopa bezrobocia wzrasta ponad określony poziom (aktualnie około 7%) i, aby ją ograniczyć, stymulują gospodarkę za pomocą polityki monetarnej i fiskalnej. Powyższe działania mogą także pobudzić procesy inflacyjne.

Na początku lat osiemdziesiątych w USA wystąpiło zarówno wysokie bezrobocie, jak i inflacja. Rząd, przyjmując restrykcyjną politykę gospo­darczą, za cel podstawowy uznał walkę z inflacją. Spowodowało to re­cesję i bezrobocie nadal wzrastało. W roku 1992 inflacja była niska, za to poziom bezrobocia kształtował się na wysokim poziomie. Rząd postanowił zatem pobudzić gospodarkę obniżając stopy procentowe (poprzez Bank Rezerwy Federalnej).

Inflację definiuje się jako tempo, w którym wzrastają ceny dóbr i usług. Inflacja jest częstym zjawiskiem w rozwijającej się gospodarce, kiedy popyt na produkty przewyższa ich podaż, co sprawia, że ceny to­warów rosną. Innymi słowy, inflacja pojawia się wówczas, gdy mamy zbyt dużo pieniędzy, a za mało dóbr i usług.

Celem gospodarczym większości rządów jest pełne zatrudnienie lub bliski mu poziom bezrobocia (około 5% jest wielkością akceptowaną), co często okazuje się czynnikiem inflacjogennym. Współzależność: wzrost cen-bezrobocie stanowi ciągły dylemat polityków zajmujących się gospo­darką.

Indeks Cen Towarów Konsumpcyjnych (CPI) to jeden z mierników in­flacji obliczany co miesiąc przez Bureau of Labor Statistics. Instytucja ta monitoruje zmiany cen towarów i usług (na przykład artykułów żywnoś­ciowych, ubrań, transportu, opieki zdrowotnej, rozrywki). Wskaźnik ten na­biera treści, gdy porównuje się go z poprzednimi okresami.

Niektórzy ekonomiści wyrażają pogląd, że CPI napędza inflację na podobieństwo psa ścigającego własny ogon. Wypłaty ubezpieczeń społecznych i zapisane w umowach o pracę klauzule dotyczące wzrostu cen opierają się bowiem właśnie na tym indeksie, który w ten sposób rzeczywiście może wywoływać oczekiwania inflacyjne.

Jeżeli stopa inflacji jest wysoka (w stosunku do poprzednich okresów), rząd, aby zmniejszyć tempo wzrostu cen, zaczyna realizować restrykcyjną politykę gospodarczą.

Publikowany co miesiąc Indeks Cen Producenta (PPI) monitoruje koszty surowców. Wskaźnik ten pozwala na lepsze przewidywania przyszłej stopy inflacji niż CPI, bowiem pomiędzy wzrostem cen mate­riałów i półfabrykatów a wynikającym z nich wzrostem cen towarów konsumpcyjnych upływa sporo czasu.

Inflacja wywiera szkodliwy wpływ zarówno na rynki obligacji, jak i na samą gospodarkę. Jeżeli poziom inflacji rośnie, realny PNB spada (w 1980 w USA), i analogicznie – kiedy stopa wzrostu cen maleje, real­ny PNB wzrasta (jak w 1983). Powyższa zależność nie zawsze okazuje się zgodna z rzeczywistością, na przykład w 1992 pomimo niskiej in­flacji realny Produkt Narodowy Brutto wykazywał niewielki wzrost. Za przyczynę tego zjawiska uznaje się fakt, że gospodarka potrzebowała wówczas dużo czasu na wyjście z recesji.

Dane dotyczące mieszkań oddanych do użytku publikowane są co miesiąc i ukazują stan koniunktury w budownictwie. Zwiększenie produkcji w tym sektorze świadczy o poziomie optymizmu w gospo­darce, ponieważ więcej ludzi kupuje domy. A zatem wskaźnik ten ukazuje zaufanie konsumentów do stanu koniunktury w przyszłości.

Powyższe mierniki stanowią jedynie niektóre elementy składające się na całkowity obraz gospodarki. Korzystając z tego typu danych możemy formułować swoje opinie i przewidywania. Nie sugeruję przy tym, że pobieżny przegląd terminów wystarczy i można obyć się bez ja­kichkolwiek prognoz ekonomistów. Z drugiej jednak strony, przewidy­wanie ekonomicznych zachowań jest rzeczą trudną, bowiem znane są częste różnice zdań pomiędzy ekonomistami na temat przyszłego poziomu PNB, inflacji i bezrobocia. Świadczy to o złożoności mecha­nizmów ekonomicznych, niemniej jednak nie należy poddawać się i ig­norować procesów gospodarczych.

Ogólnie rzecz biorąc, rynki kredytowe reagują na procesy gospodarcze w następujący sposób:

♦  rozwijająca się gospodarka wywiera niekorzystny wpływ na rynki obligacji, ponieważ rozwój gospodarczy może być postrzegany jako źródło inflacji;

♦  gospodarka znajdująca się w zastoju to czynnik korzystny dla rynku obligacji ze względu na malejącą tendencję wykazywaną przez stopy procentowe i inflację.

Rynki obligacji ożywają na wieść o trudnościach ekonomicznych. Świadczą o tym nagłówki serwisów finansowych gazet: „Ceny obligacji idą w górę ze względu na oczekiwaną publikację danych o wyższym bezrobociu, niższym wzroście CPI i mniejszej liczbie oddanych do użytku mieszkań.”

Strach przed inflacją jest prawdziwą plagą rynku obligacji. Postępujący wzrost cen może mieć niekorzystny wpływ na wartość obligacji poprzez przyspieszenie masowych wyprzedaży tych walorów.