Zbuduj zespół najwyższej klasy

Unikaj niedomówień

Unikaj niedomówień

Kiedy zatrudniasz nowych pracowników, spędź z nimi trochę czasu i wyjaśnij dokładnie, czego od nich oczekujesz. Wprowadzenie do pracy jest zawsze ważne. Poznaj ich oso­bowość, zwracając szczególną uwagę na rzeczy, które wydają się choćby tylko trochę dziwne. Z powodu niewłaściwych za­łożeń może dojść do dużych nieporozumień. Przykładowo przez wiele lat moi pracownicy byli przekonani, że nie lubię fioletu. Choć nie jest to mój ulubiony kolor, nie mam do nie­go żadnej awersji, bez względu na odcień. Myślę o fiolecie ja­ko o kolorze pór roku, podziwiam moje fioletowe bratki, pachnące bzy, winogrona Concord i kwiaty lawendy. Dlacze­go więc pracownicy myśleli, że nie znoszę tego koloru? Jak się okazało, czasopismo wydrukowało kiedyś artykuł na te­mat układania wiązanek kwiatowych. Jedna z kompozycji przedstawiała bukiet w fioletowym wazonie – a ja uznałam całość za bardzo nieatrakcyjną i dałam temu wyraz. Najwy­raźniej mój komentarz był albo zbyt ogólny, albo też został źle zrozumiany, ponieważ moi redaktorzy doszli do wniosku, że nie lubię fioletowego i w rezultacie nasi czytelnicy przez cale lata nie widzieli tego koloru.

Trudno to nazwać przestępstwem, ale wystarczyło mi, aby wyciągnąć wnioski. Właściciel firmy musi zdawać sobie spra­wę, że nawet nieistotny komentarz może mieć daleko idące konsekwencje. To jest powszechny problem w przedsiębior­stwach, nawet wśród doświadczonych pracowników. Jednak nowy, niepewny pracownik może być zbity z tropu czymś, co jest po prostu zwykłym nieporozumieniem, i nigdy nie mieć dość odwagi, aby otwarcie spytać szefa o wyjaśnienie. Powta­rzaj wielokrotnie, nawet w krótkich, okazjonalnych wypowie­dziach do swoich pracowników, jaka jest Twoja filozofia i war­tości. Nalegam na osobiste zaangażowanie w kształcenie uzdolnionych ludzi w mojej firmie. Patrzę, jak sobie radzą: idę na sesje zdjęciowe i jadę w teren. Traktuję to jako ważne okazje do podzielenia się moimi przemyśleniami i jednocześnie po­moc dobrym pracownikom w doskonaleniu kwalifikacji.

W ?Martha Stewart Living” pracujemy teraz nad książką opisującą naszą filozofię wzornictwa. Wiem, że publikacja ta będzie cenna dla szkól projektowych i wszelkich kursów grafi­ki. Jednak największą wartość będzie miała dla rzesz moich pracowników rozpoczynających pracę w naszej firmie, ponie­waż bardzo jasno i przejrzyście poinformuje ich, nauczy i przy­pomni, jaki cel codziennie stara się osiągnąć nasza firma.

Szukaj i zatrudniaj utalentowanych

Szukaj i zatrudniaj utalentowanych

Kiedy zakończysz formułowanie Twojego biznesplanu i będziesz już gotów zmierzyć się ze światem, to pamiętaj: że­by wygrać, należy zatrudnić do zespołu najlepszych graczy. Dużo satysfakcji przynosi przedsiębiorcy obserwowanie, jak grupa inteligentnych, utalentowanych ludzi zmienia się z pra­cowników, pracujących za pensję, w zespół, który współpra­cuje od rana do nocy, aby osiągnąć wspólny cel, w pełni ro­zumiejąc i traktując z szacunkiem miłość i pasję, jaką żywisz dla swojego ?świetnego pomysłu” – Twojego biznesu.

Gdy piszę te słowa, wracam myślami do zatrudnionych przeze mnie pracowników, w szczególności do kilku osób, które wniosły do mojej firmy dużo dobrego. Nastrój bardzo mi się poprawia, kiedy myślę i piszę o tych ludziach. Cie­szy mnie to, że pamiętam wniesiony przez nich zadziwiają­cy wkład pracy i jego znaczenie dla sukcesu firmy. Miałam dużo szczęścia, że wiele lat temu spotkałam Gael Towey. Jako pierwszy dyrektor graficzny, Gael była przede wszyst­kim odpowiedzialna za stworzenie wyjątkowego projektu szaty graficznej czasopisma, za który ona i firma otrzyma­ły wiele nagród. Obecnie, jako dyrektor kreatywny, Gael nadzoruje projekty innowacyjnych, funkcjonalnych, bardzo atrakcyjnych i użytecznych wyrobów, które są pakowane w coraz bardziej estetyczny sposób. Margaret Roach przy­łączyła się do mnie początkowo jako redaktor działu ogrodnictwa, a teraz, od ponad 10 lat, jest moim redakto­rem naczelnym. Za każdym razem kiedy czytam jej barwne komentarze: ?Jeden ziemniak, dwa ziemniaki, trzy ziemnia­ki, cztery. A może lepiej sto. Chcę zobaczyć, dotknąć, uprawiać, smakować – i dokumentować – je wszystkie” – myślę o tym, jak jej entuzjazm i talent zmieniły ?Martha Stewart Living”.

Z innymi, na przykład dyrektorem działu dekorowania, Kevinem Sharkeyem, lub dyrektorem działu kolekcjonowania – Fritzem Karchem, mimo że nie pamiętam okoliczności pierwszego spotkania, współpraca układa się wyjątkowo do­brze i naturalnie. Kevin ma niesamowite wyczucie stylu i wzornictwa. Pomógł mi urządzić wszystkie moje domy. Jest osobą, która bez końca może mówić o kolorach, materiałach i projektowaniu, lubi także wypełniać wazony pięknymi kwia­tami, polować na antyki i wspinać się ze mną i moimi przyja­ciółmi po wzgórzach Akadii. Fritz rozumie moją pasję do an­tyków. Ciągle przychodzi z nowymi pomysłami dla firmy, nieodmiennie wywołującymi poruszenie na rynku, i ustawicz­nie przypomina nam o potrzebie szacunku do przeszłości i umiejętności rozpoznania antyków. Erie Pike, dyrektor twórczy, jest odpowiedzialny za projekty publikacji i pracuje przy wydaniu każdej naszej książki. Jego talent i zamiłowanie do prostego, wymownego wzornictwa i do czytelności we wszystkich aspektach pracy stale zadowala i zadziwia mnie i naszych kolegów.

Jest wielu innych pracowników, związanych ze mną nie­mal od początku, którzy przyczynili się do osiągnięć i nadal wnoszą cenny wkład do naszej firmy, na przykład Dora Car­dinale – odpowiedzialna za druk, i Lauren Stanich, kierująca wydawnictwem. Takich pracowników uważam za znakomity przykład zespołu ?A”. Cieszę się, że wybrali właśnie moją fir­mę, aby podzielić się swoim czasem i cennymi zdolnościami. Wyjątkowo szeroki uśmiech kieruję w stronę Darcy Miller, która pojawiła się w MSLO w 1992 roku jako młoda, tym­czasowa pracownica. Kiedy ją spotkałam, wiedziałam natych­miast, że jej status pracowniczy szybko się zmieni. Darcy miała to ?coś”, czego nie sposób było nie zauważyć. Dzisiaj jest naczelnym redaktorem czasopisma ?Martha Stewart Weddings”. Jej własny wspaniały ślub przedstawiliśmy na ła­mach tej publikacji. Jako zaproszony gość zostałam poinstru­owana, aby obserwować tak dyskretnie, jak to tylko możliwe (poza wszystkim Darcy jest ekspertem od ślubów) zarówno drobiazgowe przygotowania, jak i samą uroczystość, która wypadła idealnie i dokładnie tak, jak życzyłam tej utalentowa­nej młodej kobiecie pełnej motywacji i zapału. Cieszę się, że to właśnie ja przedstawiłam ją przyszłemu mężowi. To tylko garstka moich cenionych pracowników i mogłabym kontynu­ować wyliczanie, zwiększając objętość książki. Myślę jednak, że te przykłady potwierdzają tezę, że należy szukać i zatrud­niać tylko najlepszych.

Przyjmowanie do pracy właściwej osoby

Przyjmowanie do pracy właściwej osoby

Nowa piekarnia Johna Barricelliego w Norwalk, w stanie Connecticut, cieszy się ogromnym powodzeniem. Lecz jeśli spytasz go, jakie są największe trudności, z przygnębieniem w głosie opowie o problemach w znalezieniu dobrych pra­cowników. Zadzwoniłam do niego tego samego dnia, kiedy znakomity pracownik, który rokował nadzieję na pozostanie w firmie przez długi czas, zadzwonił i porzucił nagle pracę. John stwierdził wtedy: ?Przyjmowanie ludzi do pracy jest naj­bardziej niewdzięczną częścią mojego biznesu”.

Opinia Johna nie jest odosobniona. Znam wiele osób, na­wet w dużych przedsiębiorstwach, które mają takie samo zdanie. Uważam, że miałam szczęście, iż w ciągu wielu lat mojej kariery udało mi się przyjąć do pracy na interesujące stanowiska tak wiele wyjątkowych osób. Zdarzały się błędy, które nauczyły mnie, że lepiej czasem podjąć decyzję o szyb­kim rozejściu się, niż żywić nadzieję, że z upływem czasu sy­tuacja się poprawi.

W MSLO, kiedy przyjmujemy kogoś nowego do pracy, sprawdzamy wszystko bardzo ostrożnie, dokładnie i to się opłaca. Niedawno, w związku z programem The Apprentice: Martha Stewart, rozmyślałam znowu nad wymogami związanymi z zatrudnieniem. Jeśli stać by Cię było na luk­sus wymagania od każdego kandydata, aby spróbował pra­cy w różnych zespołach, wykonując 7 pracochłonnych za­dań przez 10 tygodni, popełniałbyś niewiele błędów przy zatrudnianiu. W programie obserwujemy różne osobowo­ści, niektórzy ludzie potrafią nas miło zaskoczyć, inni, wręcz przeciwnie, rozczarowują. Taka obserwacja jest nie­zwykle fascynująca. Stara praktyka przyuczania do zawodu jest mądra i chciałabym, aby można ją było łatwiej stosować obecnie. Dobrym pomysłem jest też wprowadzenie okresu próbnego, podczas którego można obserwować wydajność w pracy, osobowość i umiejętność funkcjonowania w śro­dowisku Twojej firmy. Innym sposobem jest przyjęcie kan­dydata jako konsultanta, zanim podpiszemy z nim umowę na stałe.

Zatrudnianie pracowników to prawdziwy dylemat praco­dawcy. Zdarzali mi się wyjątkowo dobrze wykwalifikowani kandydaci, u których wyczuwałam energię, oryginalność i en­tuzjazm, ale ostatecznie nie sprawdzili się w naszym szcze­gólnym środowisku. Co przeoczyliśmy? Jakie popełniliśmy błędy przy rekrutacji? Co można zrobić, aby uniknąć podob­nych błędów w przyszłości?

Jest kilka dobrze znanych, ale często ignorowanych za­sad, które mogą Ci pomóc w rekrutacji odpowiednich, godnych zaufania pracowników. W większości wypadków zasady te można stosować zarówno wobec najniższych sta­nowisk, jak i w stosunku do kierowniczych. To są bardzo proste reguły, ale wiele problemów zatrudnieniowych wyni­ka z niedokładnego ich przestrzegania. Być może najbar­dziej istotnym błędem popełnianym przez pracodawców jest podejmowanie decyzji emocjonalnych, nie racjonal­nych.