księgowość

Sposób obciążania rachunku

Sposób obciążania rachunku

To bardzo ważny podział, bo dotyczy szeroko rozumianej funk­cjonalności Twojej karty.

Możesz mieć do czynienia z kartami:

—  przedpłaconymi (ang. pay-before),

—  debetowymi (pay-now),

—  obciążeniowymi lub kredytowymi (pay-later).

Karta przedpłacona działa na podobnej zasadzie jak karty telefoniczne. Ładujesz ją określoną kwotą, np. przelewaną z ra­chunku bankowego, po czym w miarę wydatków następuje rozładowywanie. Takich operacji za — i rozładowania może być oczywiście nieskończenie wiele, 3 kartę możesz doładowywać w dowolnym momencie.

Prawda, że brzmi to nieźle? Problem w tym, że takie karty to jeszcze trochę melodia przyszłości. Wprawdzie w bankach zaczęły się już testy takich produktów, ale do masowego wpro­wadzania ich na rynek jeszcze daleka droga.

Karta debetowa jest obecnie dodawana automatycznie do konta osobistego otwieranego w niemal każdym polskim ban­ku. Taką kartą możesz dokonywać transakcji o wartości równej środkom dostępnym na rachunku bankowym. W niektórych bankach możesz wykorzystać dokładnie tyle, ile „fizycznie” masz na rachunku. W innych bankach (lub w oddziale, w któ­rym jesteś już znanym klientem) dostaniesz jeszcze prawo do debetu (zwykle 1 —2 tys. zł) lub — jeśli podpiszesz stosowną umowę kredytową — limit dodatkowego zadłużenia. Jeśli ten tzw. kredyt w koncie wyniesie 10 tys. zł, a na Twoim rachun­ku jest już 5 tys. zł, to w najlepszym razie będziesz mógł do­konać transakcji (np. za pomocą karty) na 15 tys. zł.

Karta obciążeniowa (ang. charge) jest już pewnym luksu­sem. Daje bowiem prawo do (wprawdzie dość krótkiego) kre­dytu zaciąganego w banku-wystawcy karty. Jak to działa?

Przez 30 dni używasz karty, poruszając się w ramach przy­znanego Ci wcześniej limitu.

Po tym okresie bank tworzy zestawienie wszystkich Twoich transakcji, dolicza sobie (w większości przypadków) kilkupro­centowy prowizję (to za wykorzystany przez Ciebie kredyt) i daje Ci kilka- kilkanaście dni na spłacenie pełnej kwoty. I tak dzieje się regularnie, zwykle po kilku dniach od zakończenia każdego miesiąca kalendarzowego.

Karta kredytowa to najwyższy stopień „ukartowienia”. Tu już zgodnie z nazwą masz do czynienia z kredytem z krwi i ko­ści, podobnym najbardziej do kredytu odnawialnego przy kon­cie osobistym. Jesteś zobowiązany do spłaty jego niewielkiej części w odstępach miesięcznych. Spłacona kwota powiększa saldo, którym możesz dysponować.

Różnica w porównaniu z innymi kartami polega na tym, że karty kredytowe nie są zwykle powiązane z innymi rachunkami. Możesz więc mieć konto osobiste w jednym banku, a o kartę kredytową starać się w innym — jeśli uznasz, że Ci się to bardziej opłaca.

Różnica w porównaniu z „normalnymi” kredytami polega i na tym, że starając się o kartę nie musisz rozglądać się za ży­rantami czy nerwowo szukać innych zabezpieczeń.

Dla banku jedynym zabezpieczeniem jesteś Ty i Twoje pie­niądze — w zależności od oceny banku dostajesz taki, a nie in­ny limit kredytu. Za ten luksus musisz bankowi zapłacić spore odsetki — zdecydowanie wyższe od tych, które czekają Cię przy kredycie ratalnym czy gotówkowym. Ale możesz też nie płacić żadnych odsetek, jeśli w przewidzianym przez bank ter­minie spłacisz cały kredyt zaciągnięty dzięki zakupom na kartę.

Zacznij jako praktykant

Zacznij jako praktykant

Energia i entuzjazm to główne cechy Dana. Podobnie jak inni odnoszący sukcesy przedsiębiorcy pasjonuje się własną pracą i przez to przyciąga ludzi, którzy przyczyniają się do jego sukcesu. Bardzo lubiłam gościć Dana w moim progra­mie telewizyjnym – dostarczał widzom fascynujących infor­macji. Dla Dana występ w telewizji oznaczał pomoc w rekla­mowaniu jego szkółki. W rezultacie młodzi, entuzjastyczni miłośnicy ogrodnictwa chcieli u niego pracować. Podobnie jak przed laty, kiedy ówcześni mistrzowie pomagali Danowi w biznesie, jego własny sukces zainspirował nowe pokolenie uczniów.

Kiedy szczerze angażujesz się w swoje cele, masz chęć do nauki i nie boisz się pracy – eksperci chętnie podzielą się swoją wiedzą. Myślę o ekspertach-mentorach w szerokim ro­zumieniu. Na przykład, nieżyjąca już Julia Child, chociaż nie znałam jej osobiście, była dla mnie kimś ważnym. Pochłania­łam jej książki, zanim jeszcze zaczęłam publikować. Nauczy­łam się kuchni francuskiej dzięki systematycznemu przygoto­wywaniu każdego przepisu z jej dwutomowego poradnika Mastering the Art of French Cooking. Dzięki jej książce opa­nowałam do perfekcji klasyczne dania kuchni francuskiej – pate feuilettee, baquettes, creme anglaise, coq au vin ? i wte­dy właśnie głębiej zainteresowałam się smacznym jedzeniem i przepisami z całego świata. Mimo że wówczas jeszcze nie znałyśmy się osobiście, mogę uznać ją za prawdziwego mi­strza, nauczyciela i przewodnika, gdyż jej doskonałym prze­pisom i instrukcjom wiele zawdzięczam.

Moja życiowa pasja do ogrodnictwa pozwoliła mi zetknąć się z wieloma mistrzami. Pierwszym był mój ojciec, który na tyłach domu urządził dwupoziomowy ogród i uwielbiał uprawiać pomidory, a także różne inne wspaniałe warzywa i kwiaty. Kiedy miałam trzy lata, jako jego pomocnik byłam odpowiedzialna za usuwanie za pomocą śrubokręta chwa­stów ze szczelin między kostką brukową. W jakiś czas po­tem odkryłam książkę zatytułowaną A Woman’s Hardy Gar­den autorstwa Heleny Rutherfurd Ely. Drobiazgowo studio­wałam wszystkie zalecenia i eksperymentowałam ze stylami kwietników i pomysłowymi, choć ekscentrycznymi technika­mi ogrodnictwa. (Helen chroniła lub eliminowała rośliny, posługując się złożonym systemem różnokolorowych tasie­mek wiązanych wokół, aby je oznakować do zebrania nasion lub pobrania szczepek).

Wraz z pogłębianiem się moich zainteresowań ogrodniczych powiększała się liczba moich mistrzów. Do dziś mam listę ogrodów, ogrodników i szkółek na całym świecie, które chcia­łabym odwiedzić lub które zwiedziłam i w których mogę na­uczyć się czegoś nowego o projektowaniu ogrodów, przedys­kutować nowe techniki ogrodnicze lub zebrać niezwykłe okazy do własnego ogrodu, jeśli pomiędzy podróżami znajdę na to trochę czasu. Spędziłam niezliczone godziny, zbierając infor­macje od wielu ogrodników, i odkryłam, że ci wspaniałomyślni ludzie niemal zawsze są bardzo szczęśliwi, jeśli są w stanie od­powiedzieć na każde pytanie, jakie ktoś im zada.

W mojej pracy zawodowej spotkałam wielu błyskotliwych przedsiębiorców, od których zaczerpnęłam przeróżne pomy­sły i nowe perspektywy. Jednym z nich był Rupert Murdoch, którego spotkałam po raz pierwszy w 1989 roku podczas prezentacji pomysłu na nowe czasopismo dla News Corpora­tion. Spotkanie przebiegało dobrze, ale kiedy on wkroczył, stało się świetne. Oto charyzmatyczny przedsiębiorca, który wybudował mocarstwo medialne, jakiego nikt przedtem nie widział. Poraziła mnie skala zmiany, jaka zaszła w atmosferze spotkania w momencie jego wejścia do sali ? silnego, wład­czego i pełnego energii.

Innym sławnym i niezwykle inteligentnym przedsiębiorcą jest Warren Buffett, nazywany ?Mędrcem z Omahy”. Szanuję go za zdroworozsądkowe poglądy i fundamentalną oszczęd­ność. (Jego samochód ma tablicę rejestracyjną ze słowem ?oszczędny”). Warren słynie z tego, że coroczne raporty dla akcjonariuszy swojej firmy Berkshire Hathaway pisze ręcznie flamastrem na bloku listowym. Wiedza, jaką posiada na te­mat inwestowania i kierowania przedsiębiorstwami w okre­sach kryzysu, sprawia, że jego pomysły, opinie i filozofia są wysoko cenione w kręgach biznesowych uczelni Ivy League. Warren Buffett był inspiracją dla wielu przedsiębiorców, po­cząwszy od nieżyjącej Katharine Graham, na założycielu Mi­crosoftu Billu Gatesie skończywszy.

Ucz się od swoich mistrzów, czego tylko możesz. Próbuj pracować z nimi, ich energia zwiększy Twój zapał. Koncept czeladnika-ucznia jest mądrze pomyślany i sięga antycznych czasów. Jeśli możesz znaleźć taką posadę na wstępie swojej kariery i masz możliwość uczyć się od mistrza, nie wahaj się skorzystać z okazji. Wiedza, entuzjazm i nieustająca dociekli­wość prawdziwego eksperta jest zaraźliwa, bez względu na to, czy próbujesz po prostu rozszerzyć swoją wiedzę na temat hobby czy zainteresowania, czy też próbujesz dookreślić, ja­kim przedsiębiorcą chcesz się stać.

Traktuj poważnie wszystkie kwitki!

Traktuj poważnie wszystkie kwitki!

Zacznij poważniej traktować kwitki, które bankomat drukuje na potwierdzenie transakcji, a przede wszystkim zawsze ich żądaj! Część bankomatów drukuje je automatycznie, inne w odpo­wiedzi na wybranie odpowiedniej opcji (jedyny wyjątek: po­psuta drukarka w bankomacie, ale o tym powiadomi Cię ko­munikat na ekranie).

Kwitek przyda się od razu — do sprawdzenia, czy kwota na nim wykazana zgadza się z wypłaconymi banknotami. Przyda się też później, w razie, gdyby bankomat zwariował i z rachun­ku zabrano znacznie więcej środków.

Przede wszystkim jednak zabranie kwitka jest ważne ze względów bezpieczeństwa. Ile razy widziałem wydruki zo­stawione na bankomacie! Czy wiesz, że tym samym poda­jesz wszystkim jak na tacy informację o zawartości swojego portfela!

To tak, jakbyś wszedł do zatłoczonego tramwaju i gromkim głosem pochwalił się, że masz przy sobie 5 tys. zł. Być może nic złego Ci się nie przydarzy, ale na pewno kusisz los!

Zabierz więc kwitek ze sobą i zamknij go w szufladzie na wszelki wypadek. Jak długo trzeba trzymać tę makulaturę? Odpowiedź jest prosta: do czasu zamknięcia tzw. okresu roz­liczeniowego (co następuje zwykle raz na miesiąc) i otrzymania wyciągu z banku. Jeśli Twoje wypłaty z bankomatu zostały do­brze zaksięgowane, możesz śmiało pozbyć się wydruków.

Ta sama zasada ostrożności i kontroli obowiązuje w przy­padku papierowych potwierdzeń transakcji przeprowadzonych w punktach handlowo-usługowych. Musisz pamiętać, że tu ry­zyko błędu czy oszustwa jest większe niż w kontaktach z bez­dusznym bankomatem. Dlatego warto uważnie studiować te kwitki, zarówno tuż po transakcji, jak i przy otrzymaniu comie­sięcznego zestawienia transakcji z banku.

Przede wszystkim jednak nie zostawiaj po sobie kwitków, np. w kasach hipermarketów. Te rachunki zawierają niezwykle cenne informacji dla złodzieja: numer karty, datę jej ważności, wzór podpisu. To tak jakbyś sam zachęcał, by ktoś podszył się pod Ciebie i dokonał zakupów np. przez telefon czy w źle za­bezpieczonym sklepie internetowym.

WEKSLE HANDLOWE

WEKSLE HANDLOWE

Pomimo faktu, że indywidualny inwestor może mieć trudności z zaku­pem weksli handlowych, walory te stanowią popularny element portfeli funduszy rynku pieniężnego. Przyswojenie informacji na temat weksli handlowych pozwolą na lepszą kalkulację ryzyka związanego z lokatą w fundusze.

Czym jest weksel handlowy

Weksel handlowy to niezabezpieczony, krótkoterminowy skrypt dłużny (IOU) emitowany przez największe korporacje sektora finansowego i in­nych działów gospodarki (przedsiębiorstwa te charakteryzują się najwyższą wiarygodnością kredytową). Krótko mówiąc, firma będąca pożyczkobiorcą zobowiązuje się w krótkim terminie spłacić wierzycielowi ustaloną wcześniej kwotę. Weksle handlowe sprzedawane są po cenie niższej od sumy, którą korporacja zobowiązuje się zwrócić w ter­minie wykupu. Walory te emituje się na czas krótszy niż 270 dni (w celu uniknięcia rejestracji przez Komisję do spraw Papierów Wartościowych i Giełdy, co jest konieczne przy dłuższych lokatach). Nominały weksli handlowych wynoszą od 5 tys. do 5 min dolarów, przy czym większość ma wartość 100 tys. i większą.

Jak kupić weksel handlowy

Istnieją dwa sposoby kupna weksla handlowego, pierwszy to zakup u dealera, drugi zaś polega na zawarciu bezpośredniej transakcji z emi­tentem.

Zakup za pośrednictwem dealera

Dealerzy skupują weksle, a następnie, pobierając przy tym względnie niską marżę (1/8 procent rocznie), odsprzedają je w dużych ilościach inwestorom instytucjonalnym. Dealerzy nie sprzedają jednak weksli handlowych indywidualnym nabywcom (nawet jeśli dysponują oni kapitałem w granicach 150 tys. dolarów), ponieważ zgodnie z zarządzeniem SEC weksle wolno sprzedawać tylko poważnym inwestorom, a według dealerów indywidu­alni nabywcy takimi nie są. Pozostaje wówczas kupno za pośrednictwem biur maklerskich, które oferują weksle o niższych nominałach (od 25 tys. dolarów wzwyż) i mogą pobierać dość dużą marżę przy niewielkich zakupach.

Bezpośredni zakup

Inwestorzy indywidualni mogą kupować weksle handlowe o stosunkowo niskich nominałach (25 tys. dolarów) bezpośrednio od emitentów. Aby poz­nać stopy zwrotu, terminy wykupu i inne warunki lokat, warto skontak­tować się telefonicznie z dobrze znanymi spółkami finansowymi, takimi jak GMAC (General Motors Acceptance Corp.), Chrysler Financial Corp., Sears itd. Kiedy już zdecydujemy się na wybór określonego weksla, wysyłamy czek, a spółka dokonuje rejestracji waloru i dostarcza nam go pocztą. Bezpośredni zakup jest najtańszym sposobem, ponieważ nie ponosimy przy tym właściwie żadnych dodatkowych kosztów (poza wydatkami na rozmowy telefoniczne i opłatami pocztowymi). Aby pożyczkobiorca dokonał spłaty, wystarczy przed terminem wykupu odesłać mu walor (lub bankowi zajmującemu się obsługą zobowiązań spółki).

Istnieje również możliwość reinwestycji kapitału. Po zakupie weksla otrzymujemy zazwyczaj formularz prolongacyjny, który, jeżeli chcemy przedłużyć lokatę, wypełniamy i przed spłatą weksla wysyłamy do emi­tenta. Po upływie terminu wykupu spółka prześle nam papier wartoś­ciowy kolejnej emisji i czek o wartości stanowiącej różnicę między wartością obligacji w momencie realizacji i zdyskontowaną ceną nowego weksla.

Weksel handlowy można kupić także za pośrednictwem banku, który za swoją usługę pobiera niewielką opłatę.

Poprzez udział w funduszach wzajemnych rynku pieniężnego więk­szość drobnych inwestorów jest w pewnym sensie posiadaczami weksli handlowych. Wynika to z faktu, że aktywa te stanowią składnik portfe­li funduszy.

Zalety weksli handlowych

♦   Dają wyższą stopę zwrotu niż weksle skarbowe.

♦  Ryzyko kredytowe związane z wekslami handlowymi jest relatywnie niskie (poza jedynym przypadkiem odmowy spłaty weksla przez firmę Penn Central na początku lat siedemdziesiątych). Ryzyko zależy głównie od wiarygodności emitującej korporacji i w przypadku papierów dobrej jakości kształtuje się ono na dość niskim poziomie.

♦  Ze względu na krótkie terminy wykupu inwestorzy nie muszą zamrażać posiadanych funduszy na dłuższy czas.

Wady weksli handlowych

♦  Ponieważ nie istnieje rynek wtórny przeznaczony dla tego rodzaju walorów, mogą wystąpić trudności związane z odzyskaniem włożonego kapitału przed terminem wykupu.

♦  O ile zysk z weksla skarbowego stanowi podstawę do nałożenia jedynie podatku federalnego, o tyle dochód z weksla handlowego podlega pełnemu opodatkowaniu (na poziomie federalnym, stanowym i lokalnym).

♦  Aby bezpośrednio zakupić weksel handlowy należy posiadać co naj­mniej 5 lub 10 tys. dolarów.

Uwagi

Ponieważ stopy zwrotu z weksli handlowych tradycyjnie kształtują się na poziomie niewiele wyższym niż z weksli skarbowych, warto zas­tanowić się, czy inwestycja w weksel handlowy jest korzystniejsza od kupna weksla skarbowego (ze względu na niższą płynność i potrójne opodatkowanie weksla handlowego).

Podsumowanie

Weksle handlowe stanowią krótkoterminową lokatę o relatywnie niskim poziomie ryzyka, przeznaczoną dla inwestorów dysponujących większymi sumami pieniędzy. Wprawdzie w porównaniu z wekslami skarbowymi ryzyko niewypłacalności jest tu większe, zaś płynność mniejsza, ale rekompensuje nam to wyższa stopa zwrotu.

 

BONY I OBLIGACJE MINISTERSTWA SKARBU USA

BONY I OBLIGACJE MINISTERSTWA SKARBU USA

Bony i obligacje skarbowe są walorami kuponowymi i różnią się od we­ksli skarbowych. Generują one płatności odsetek co sześć miesięcy, pod­czas gdy weksle są sprzedawane z dyskontem i nie przynoszą okre­sowych wpływów odsetkowych. Zamiast tego oprocentowanie od weksli skarbowych jest wypłacane w terminie wykupu, i stanowi różnicę pomiędzy otrzymaną wartością nominalną a ceną nabycia.

Bony Ministerstwa Skarbu USA

Bony skarbowe mają pierwotny okres ważności od 2 do 10 lat. Nowe bony skarbowe są sprzedawane na przetargach i mają następujące okresy ważności:

2  lata – emitowane w ostatnim roboczym dniu każdego miesiąca

3  lata – emitowane 15 lutego, maja, sierpnia i listopada

5 lat – emitowane w ostatnim roboczym dniu każdego miesiąca

7 lat – emitowane co trzy miesiące w styczniu, kwietniu, lipcu i grudniu

10 lat – emitowane 15 lutego, maja, sierpnia i listopada.

Administracja Clintona zaproponowała wyeliminowanie bonów sied­mioletnich i zwiększenie sprzedaży walorów trzyletnich i o krótszym okresie ważności. Bony pięcioletnie i dziesięcioletnie można nabyć w od­cinkach po 1 tys. dolarów, a następnie w wielokrotnościach 1 tys. dolarów. Bony 2- i 3-letnie są emitowane z nominałem 5 tys. dolarów i sprzedawane w odcinkach, które są wielokrotnością tej sumy.

Bony skarbowe nie podlegają wcześniejszemu wykupowi, a wypłaty odsetek dokonuje się co pół roku (zaczynając po 6 miesiącach od daty emisji).

Obligacje Ministerstwa Skarbu USA

Obligacje skarbowe mają okresy ważności powyżej 10 lat. Obecnie obligacje 30-letnie są wystawiane na sprzedaż co trzy miesiące, 15 lutego, maja, sierpnia i listopada. Harmonogram ten może jednak ulec zmianom, jeżeli zrealizowana zostanie propozycja administracji Clintona. Plan Clintona zakłada zmniejszenie sprzedaży 30-letnich obligacji, a zwiększenie emisji krótkoterminowych walorów skarbowych. Obecnie 30-letnie obligacje są dostępne w minimalnym nominale 1 tys. dolarów, a następnie w wielokrotnościach 1 tys. dolarów.

Wiele istniejących na rynku serii obligacji podlega wcześniejszej spłacie, na ogół w przeciągu 5 lat do upływu terminu wykupu. Jednak od 1985 roku Ministerstwo Skarbu nie wyemitowało żadnej serii obli­gacji podlegających wcześniejszemu wykupowi.

Analizując tabele finansowe w prasie, można odróżnić obligacje podle­gające przedterminowemu wykupowi, ponieważ w kolumnie z termina­mi wykupu figurują dwie daty, co pokazuje poniższy przykład:

Stopa            Termin     Cena oferowana           Cena           Zmiana     Stopa zwrotu wg

procentowa   wykupu   przez kupującego   sprzedającego                  ceny sprzedającego

7                 Maj 93-98          100,29                    101,05           …                   3,65

Obligacja ta, oprocentowana na 7%, ma termin wykupu w maju 1998, ale może zostać spłacona wcześniej, już od 1993 roku. Stopa zwrotu w terminie do wykupu wynosi 3,65 i jest wyznaczona w odniesieniu do wcześniejszego terminu spłaty, a nie względem daty upływu okresu ważności. Dlatego właśnie stopa zwrotu w terminie do wykupu (wzglę­dem ceny sprzedającego) jest tak dużo niższa od oprocentowania obli­gacji, a obligacja jest sprzedawana w cenie premiowej.

Na rynku istnieje wiele obligacji Ministerstwa Skarbu, które różnią się od reszty walorów rządowych. Noszą one nazwę „obligacji kwiatów” i mają następujące kupony i terminy wykupu:

   Kupon                                         Termin wykupu
4 1/8                                          15 maja 1989-1994

3                                               15 lutego 1995

3 1/2                                           15 listopada 1998

„Obligacje kwiaty” były sprzedawane przez Ministerstwo Skarbu w latach pięćdziesiątych i we wczesnych latach sześćdziesiątych. Obecnie nie są emitowane. Obligacje te mogą być wykorzystane do regulowania federalnych podatków spadkowych. Na przykład jeżeli osoba, która niedawno zmarła, posiadała takie obligacje o wartości nominalnej (parytetowej) 150 tys. dolarów, a podatki federalne od jej majątku wynoszą 150 tys. dolarów, to obligacje te zostaną zaakceptowane przez Internal Revenue Service w wartości parytetowej (nawet jeżeli będą warte mniej według wyceny rynkowej). Ponieważ obligacje te mają niskie oprocen­towanie, najczęściej sprzedaje się je z dyskontem. Na przykład obligacja z 3-procentowym kuponem, wyemitowana 15 lutego 1995, roku miała cenę sprzedającego wynoszącą 99,10 dolarów lub 993,125 dolarów za sztukę 6 stycznia 1993 roku. A zatem gdyby zostały one wykorzystane do uregulowania zobowiązania podatkowego o wartości 150 tys. dolarów z powyższego przykładu, Internal Revenue Service za­akceptowałby 150 sztuk tych obligacji, pomimo że ich wartość rynkowa wyniosłaby tylko 148 968,75 dolarów. Niemniej jednak, jeżeli „obligacje kwiaty” zostaną sprzedane z premią po śmierci ich posiadacza, na do­chody zostanie nałożony podatek od zysków kapitałowych.

Ministerstwo Skarbu nakłada różnego rodzaju ograniczenia na wyko­rzystanie tych obligacji do uregulowania zobowiązań podatkowych względem władz federalnych. Jeżeli planuje się wykorzystanie tego rodzaju obligacji do celów podatkowych, należy się wcześniej skonsul­tować z doradcą podatkowym.

Na początku lat osiemdziesiątych kilka przedsiębiorstw maklerskich oferowało skarbowe papiery wartościowe w postaci pakietów walorów zerokuponowych, takich jak „Certificates of Accrual on Treasury Securities” (CATS) proponowane przez Salomon Brothers, „Treasury Investment Growth Receipts” (TIGRs) oferowane przez Merrill Lynch. W roku 1984 Ministerstwo Skarbu ogłosiło swój własny program tworzenia pakietów walorów zerokuponowych znanych jako STRIPS,
„Separate Trading of Registered Interest and Principal of Securities”.

RYNKI OBLIGACJI ORAZ ODCZYTYWANIE NOTOWAŃ PAPIERÓW WARTOŚCIOWYCH

RYNKI OBLIGACJI ORAZ ODCZYTYWANIE NOTOWAŃ PAPIERÓW WARTOŚCIOWYCH

Obligacje emitowane są przez przedsiębiorstwa, rząd, agencje rządowe, samorządy lokalne oraz zagraniczne firmy i rządy.

Giełdy

Duża liczba obligacji przedsiębiorstw notowana jest na nowojorskiej i amerykańskiej giełdzie obligacji. Obrót tymi papierami wartościowymi odbywa się ponadto na rynku pozagiełdowym, pomiędzy wyspecjali­zowanymi dealerami.

Dla weksli, bonów i obligacji Ministerstwa Skarbu istnieje rynek wtórny, który pozwala kupującym nabyć rządowe papiery wartościowe wówczas, gdy nie są one aktualnie emitowane, zaś sprzedający mogą pozbyć się posiadanych walorów przed terminem wykupu. Na rynek wtórny składa się sieć dealerów. Rynek ten stanowi pole działania dla Banku Rezerwy Federalnej, tu bowiem przeprowadza on operacje ot­wartego rynku (czyli kupuje i sprzedaje skarbowe papiery wartościowe).

Na rynku wtórnym odbywa się również obrót obligacjami agencji rządowych takich jak FNMA (Federal National Mortgage Association) lub GNMA (Government National Mortgage Association), obligacjami emi­towanymi przez stany, samorządy lokalne i konsorcja zarządzające auto­stradami. Ponadto handluje się tu również obligacjami zagranicznymi.

Indeksy

Indeksy rynku obligacji różnią się od indeksów rynku akcji pod dwoma względami. Po pierwsze, nie są one tak powszechnie czytane. Po drugie, o ile indeksy rynku akcji obrazują jedynie zmiany cen walorów, o tyle indeksy rynku obligacji odzwierciedlają albo stopę zwrotu, albo wartość. Istnieje kilka indeksów pozwalających na ocenę tendencji wystę­pujących na rynku obligacji.

W skład Dow Jones Bond Average wchodzi 10 obligacji przed­siębiorstw użyteczności publicznej i 10 obligacji firm sektora przemysłowego. Za podstawę obliczeń przyjmuje się ceny zamknięcia dla poszczególnych walorów, zaś obliczona średnia odzwierciedla procent wartości nominalnej, za jaki sprzedawane są powyższe obligacje.

Sherman Lehman Hutton Indices to indeksy nieco bardziej złożone niż Dow Jones Bond Average. Corporate Bond Index zawiera obligacje przedsiębiorstw sektora wytwórczego, publicznego i finansowego (w skład tego indeksu wchodzą jedynie obligacje niezamienne i o stałym oprocentowaniu; ponadto termin wykupu musi być dłuższy niż rok, a minimalna wartość nominalna papierów jednej emisji będących na rynku powinna wynosić 25 min dolarów).

Government Bond Index zawiera wszystkie papiery wartościowe emi­towane publicznie przez rząd i agencje federalne (podobnie jak w poprzednim indeksie chodzi tu o obligacje niezamienne i o stałym opro­centowaniu; termin ich wykupu musi być dłuższy niż rok, a minimalna wartość nominalna papierów jednej emisji będących na rynku powinna wynosić 25 min dolarów).

Treasury Bond Index zawiera papiery wartościowe Ministerstwa Skarbu.

W skład Mortgage Backed Securities Index wchodzą wszystkie obligacje o stałym oprocentowaniu poręczane hipoteką GNMA, FNMA i Federal Home Loan Corporation.

Yankee Bond Index zawiera obligacje dolarowe emitowane lub poręczane przez rządy zagraniczne. (Konieczna jest uprzednia rejes­tracja tych walorów przez Komisję do spraw Papierów Wartościowych i Giełdy (SEC).)

Government Corporate Bond Index stanowi połączenie Government Bond Index i Corporate Bond Index i jest najbardziej reprezentatyw­nym ze wszystkich indeksów rynku obligacji.

Barron’s Confidence Index to stosunek średniej stopy zwrotu z wyso­kiej klasy 10 obligacji przedsiębiorstw do stopy zwrotu z koszyka 40 obligacji o charakterze spekulacyjnym. Wartość tego indeksu przed­stawia różnicę między oprocentowaniem powyższych rodzajów walorów.

Stosujący indeks Barrona twierdzą, że w okresie prosperity inwes­torzy lokują więcej środków w obligacjach spekulacyjnych (aby uzyskać wyższą stopę zwrotu). W rezultacie ceny tych walorów rosną i zysk ulega obniżeniu, co z kolei powoduje zwiększenie wartości indeksu.

Sytuacja odwrotna występuje, gdy inwestorzy nastrojeni są bardziej pesymistycznie: wówczas lokują oni środki w obligacjach wysokiej jakoś­ci, co powiększa różnicę między stopami zwrotu z obligacji należących do różnych klas. Skutkiem powyższego procesu jest zmniejszenie indek­su Barrona.

Inne wskaźniki, o których warto wspomnieć, to: Salomon Brothers Indices, Bond Buyer Municipal Index oraz Merrill Lynch Corporate Index.

Wprawdzie indeksy rynku obligacji nie są tak powszechnie znane i stosowane jak indeksy rynku akcji, ale od pewnego czasu zaczęły one odgrywać dużą rolę. W latach osiemdziesiątych więcej inwestorów zaczęło interesować się funduszami wzajemnymi rynku pieniężnego oraz obligacjami, dlatego indeksy stanowią dla nich doskonałe mierniki,
za pomocą których możną dokonywać oceny inwestycji w papiery wartościowe o stałym dochodzie.

Objazdy są częścią podróży

Objazdy są częścią podróży

To ważne, aby być realistą i nieustająco pamiętać, że bez względu na to, jak wysoko ustawisz sobie poprzeczkę, bez względu na to, jak bardzo się poświęcisz jakości czy szczegó­łom swojego nowego biznesplanu, zawsze pojawią się jakieś problemy. Dobrzy pracownicy porzucą pracę, konkurencja wyłoni się nie wiadomo skąd, krytycy będą Cię traktować niesprawiedliwie, pożar zniszczy Twój magazyn, inwestorzy będą chcieli, żebyś szedł w pewnym kierunku, gdy ty będziesz chciał iść w innym. Być może huragan spustoszy Twój stan i zburzy to, co wybudowałeś. Albo Twoja wiara w siebie zała­mie się pod natłokiem zbyt wielu małych spraw.

Jako przedsiębiorca przygotuj się na te ciężkie chwile i bądź nieugięty. Bez względu na to, jak beznadziejnie wyglą­dają początkowo sprawy, jeśli jesteś dobrym człowiekiem, ro­biącym coś z właściwych pobudek, zawsze znajdziesz coś, czego możesz się uchwycić i co pomoże Ci wytrwać lub za­cząć od początku. Nigdzie nie ma przedsiębiorcy, którego podróż przebiegałaby bez porażek i krzyżujących się dróg. Przyjrzyj się mojemu drogiemu, uroczemu przyjacielowi Markowi Morrone.

MARC MORRONE WBREW PRZECIWNOŚCIOM

Po raz pierwszy spotkałam Marca w 1997 roku. W domu na Long Island włączyłam lokalny kanał telewizyjny i zoba­czyłam osobnika typu dr. Doolittle, gawędzącego przyjemnie i inteligentnie o różnych, głównie domowych zwierzakach. Kolorowa papuga imieniem Harry przycupnęła na jego ra­mieniu i swoim ogromnym dziobem pociągała za okulary. Przed nim, na stole, kłębiły się wszelkiego rodzaju zwierzęta – pierzaste, łuskowate i futerkowe, wszystkie w znakomitej zgodzie. Marc przedstawił każde z imienia i wymieniał ich cechy charakterystyczne. Kocham zwierzęta i jego występ zrobił na mnie wielkie wrażenie. Marc miał niewątpliwie prawdziwy dar porozumiewania się ze zwierzętami i zapra­gnęłam zaprosić go do swojego programu. Zadzwoniłam do niego następnego ranka i od tego czasu, wraz ze swoją me­nażerią, stał się stałym gościem w moim programie. Dzisiaj jest jedną z naszych gwiazd – prowadzi rubryki w dwóch czasopismach i cotygodniowy program zatytułowany Pet- keeping with Marc Morrone.

Marc jest jednym z tych pasjonatów, z którymi lubię roz­mawiać. Myśli twórczo i bez względu na problemy, w obliczu których stoi, zawsze znajdzie drogę, aby je pokonać. Nie pani­kuje i nie narzeka. Zamiast tego stara się znaleźć rozwiązanie.

W 1978 roku w Rockville Center na Long Island otwo­rzył sklep ze zwierzętami o nazwie Papugi Świata. Firma specjalizowała się w egzotycznych ptakach, które sprowa­dzano z tropików, i wkrótce zaczęła świetnie prosperować. Importowanie zwierząt wiązało się jednak z pewnymi pro­blemami, takimi jak przemyt, śledztwa w sprawie zwierząt chronionych, problemy celne itp. Wiele osób związanych z tą branżą notorycznie znęcało się i zaniedbywało zwierzę­ta oferowane na sprzedaż. Aby położyć temu kres, na nie­szczęście dla etycznych sprzedawców takich jak Marc, rząd amerykański zabronił importu papug i innych egzotycznych ptaków – a to było główną częścią jego biznesu. To był dla niego ogromny cios. Przepisy wyeliminowały główną część jego firmy i pozbawiały go źródła dochodów. Wówczas Marc uświadomił sobie, że specjalizacja zawiodła go doni­kąd. Zamiast zamknąć swój biznes, zaadaptował się. Posze­rzył wybór towarów, jakie sprzedawał, i użył całej swojej wiedzy, pasji i etyki pracy do zmiany strategii. Zaczął hodo­wać wspaniałe egzotyczne ptaki i stał się tak znany, że zbu­dował dużą firmę eksportową, sprzedającą ptaki miłośni­kom z innych krajów.

Jego determinacja i ciężka wieloletnia praca opłaciły się. Pierwszy sklep Marca miał 15 na 40 stóp wielkości. Dzisiaj on i jego podopieczni mają do dyspozycji pomieszczenie o wiel­kości 15 000 stóp kwadratowych. Oprócz osiągnięcia statusu gwiazdy TV, Marc otworzył kilka pochodnych firm, zajmują­cych się opieką nad akwariami czy strzyżeniem psów.

Nagle przyszło inne okrutne zrządzenie losu. Kaczka w stanie Nowy Jork zachorowała na ptasią grypę. Chorobę, której tak bardzo obawia się Daleki Wschód, rejon, gdzie wiele eksportowanych zwierząt Marka znajduje dom. Z oba­wy przed wirusem Japonia wydała sześciomiesięczny zakaz importu ptaków ze stanu Nowy Jork. Chociaż ptaki Marca są zadbane i zdrowe, eksportu zakazano. Kolejny cios, lecz Marc nie narzeka, wyjaśniając: ?Świat się ciągle zmienia. Odkąd pamiętam, wiedziałem, że chcę pracować ze zwierzę­tami. Złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom cały czas. Nie można się złościć. Mam inne sposoby na zarobienie więk­szych pieniędzy”.

Marc Morrone jest przedsiębiorcą mojego pokroju. Pomi­mo niepowodzeń prosperuje, bo brał przykład z dawnych, nieustraszonych pionierów Arktyki. Marc wierzy, że: ?naj­ważniejszą rzeczą w biznesie jest mieć tak wielu przyjaciół, jak to tylko możliwe. Badacze Arktyki w czasie podróży ło­wili ryby i zanim opuścili obozowisko, zakopywali jedną w śniegu. W drodze powrotnej, jeśli udałoby im się dotrzeć do obozu, zawsze mogli liczyć na żywność. Tak patrzę na biznes. Zaprzyjaźniasz się, z kim tylko możesz, kiedy spra­wy układają się dobrze. Robisz rzeczy, których nie musisz, aby pozyskać przyjaciół. Jeśli natrafisz na przeszkody i mu­sisz zawrócić, oni będą tam, tak jak ta ryba”.

To jest dobra rada. Są pewne rzeczy, których nie można Ci odebrać: czy przez zmiany rządowych przepisów, pożar Twego magazynu, czy nawet przez federalny proces i pozbawienie wol­ności. Te cenne wartości, jakie Ci pozostają, to Twoje pomysły, determinacja, etyka pracy, lojalni koledzy, mentorzy i wszyscy przyjaciele, których obchodzisz i którzy Cię popierają.

Karty międzynarodowe

Karty międzynarodowe

Organizacja VISA International

VISA Electron — karta płaska, najczęściej powiązana z kontem osobistym, ale miewa też formę karty kredytowej (np. VISA Electron w Banku Śląskim). Jej użycie wiąże się coraz częściej z obowiązkiem podawania kodu PIN (musisz wystukiwać kod na mini klawiaturze PIN-Pad podanej ci przez sprzedawcę).

VISA Classic – karta wypukła, może mieć postać karty de­betowej, obciążeniowej i kredytowej (zależy to od banku wy­stawcy) .

VISA Classic Gold, VISA Classic Platinum — odmiany karty VISA Classic proponowane przez banki lepszym i naj­lepszym klientom.

Organizacje Europay International i MasterCard:

Maestro — karta płaska, funkcjonująca w formie debetowej. Jeśli jej używasz masz największe szanse zetknięcia się w skle­pach z PIN-Padami.

Cirrus — karta wypukła, ale za to wyłącznie bankomatowa (spotkasz ją głównie w ofercie Citibanku).

EuroCard/MasterCard — karta wypukła, która może funk­cjonować jako debetowa, obciążeniowa lub kredytowa.

EuroCard/MasterCard Gold — odmiana dla zamożniejszych klientów.

American Express

Kilka rodzajów prestiżowych kart obciążeniowych i kredyto­wych jest wydawanych już od kilku lat głównie menadżerom dużych firm obsługiwanych przez polskie banki. W obrocie można spotkać następujące AmEx-y: zielony, zloty, platynowy, corporate i Optima.

Od roku karty kredytowe AmEx popularyzuje w Polsce bank Millennium z grupy BIG Banku Gdańskiego, który oferu­je je również średniozamożnym posiadaczom kont osobistych.

Diners Club

Karta obciążeniowa wydawana w Polsce klientom Banku Austria/Creditanstalt, Powszechnego Banku Kredytowego i Kredyt Banku (wkrótce także innych banków), ale także bez­pośrednio przez polskie biuro Diners Club. W tym ostatnim przypadku trzeba wykazać się wysokimi zarobkami (m.in obo­wiązkowe kopie PIT-ów z ostatnich lat). Mocno prestiżowa i dobrze „obudowana” dodatkowymi usługami (m.in. atrakcyj­nym ubezpieczeniem podróży zagranicznych).

Rozwijaj kontakty

Rozwijaj kontakty

Kiedy prowadziłam catering, korzystałam z każdej okazji do rozmowy z klientami i zadawałam im pytania na temat ich wrażeń z kontaktu ze mną w porównaniu z innymi firmami. Chciałam usłyszeć nie tylko o tym, co przebiegało w czasie cateringu dobrze, ale także i o tym, co poszło źle. Na podsta­wie otrzymanych komentarzy mogłam doskonalić moje pro­dukty i usługi, nie tylko wypracowując sposoby dalszego od­różniania mojej firmy od konkurencji, ale także uzyskując po­mysły, jak rozbudowywać firmę w przyszłości.

W trakcie rozwoju zarówno samej firmy, jak i jej oferty, znaczenie więzi z klientami potwierdza się ustawicznie. Cią­gle testujemy różne pomysły nie tylko z obecnymi, ale także z potencjalnymi klientami. Co najmniej raz w tygodniu pro­wadzimy w Internecie ankiety na różnorodne tematy. Zdarza się, że wysyłamy e-mail z projektami pięciu różnych okładek jednego z naszych czasopism i prosimy o wybranie tego, któ­ry się najbardziej podoba.

Czasami pytamy o problemy dotyczące prowadzenia go­spodarstwa domowego, które można by rozwiązać, korzysta­jąc z firmowanej przez nas rady. Najcudowniejszą cechą sieci jest to, że najpóźniej w ciągu pół godziny otrzymujemy 1000 odpowiedzi. A ponieważ nasze ankiety są częste, możemy utrzymywać silną, stałą łączność z naszymi klientami.

Oczywiście musimy używać wielu innych sprawdzonych i bardziej sformalizowanych sposobów pozyskiwania opinii i pomysłów od klientów, przykładowo: grupy testujące poma­gają nam dopracować wzory naszych mebli, pilotażowo te­stujemy czasopisma, włączając znak firmowy, koncept, tytuł i projekt okładki. Kiedy mamy pewność, że nasz produkt od­powiada wymaganiom klientów, robimy próbny start i sprze­dajemy produkt w wyselekcjonowanej grupie sklepów, aby sprawdzić, jak będzie przyjęty. Tak zrobiliśmy z magazynem ?Everyday Food”, zanim ruszyliśmy na rynek krajowy.

Znam wielu przedsiębiorców, którzy wyrażają się o swoich klientach z szacunkiem i sympatią. Ale spotkałam także ta­kich, którzy nie rozumieją, ile znaczy więź z klientem. Aby być rzeczywiście dobrym przedsiębiorcą, trzeba nieustannie dążyć do zrozumienia klienta. Trzeba umieć go docenić i li­czyć się z jego opinią.

Zadaj sobie następujące pytanie: Czy to Cię obchodzi? Czy troska o klienta przychodzi Ci sama z siebie? Jeśli robie­nie pieniędzy jest dla Ciebie ważniejsze niż satysfakcja i lojal­ność klienta, to być może nie znalazłeś jeszcze właściwego miejsca w biznesie.

Czy można mieć zaufanie do POS-a?

Czy można mieć zaufanie do POS-a?

Wspomniałem, że „żelazko” to najbardziej prymitywne urzą­dzenie kartowe, ale też powinien być w nie wyposażony każ­dy szanujący się punkt handlowy. Zawsze bowiem może się zdarzyć, że elektronika i komputery zawiodą, a wtedy han­dlowcy – jeśli nie chcą stracić klientów – muszą odkurzyć swo­je imprintery.

Mimo, że w „żelazka” jest nadal wyposażony co drugi pol­ski punkt honorujący karty, to ich era już mija. Standardowym wyposażeniem sklepów staje się terminal POS (ang. Point of Sale), czyli minikomputer, który, korzystając z własnych łączy (telefonicznych, satelitarnych etc.), kontaktuje się z centrum rozliczeniowym i dokonuje autoryzacji transakcji.

Przy najbliższej okazji przyjrzyj się, jak wygląda takie urzą­dzenie, które w większości sklepów leży sobie spokojnie koło kasy. W dużych sklepach (super- i hipermarketach) bywa inte­gralną częścią kasy.

Poznasz je po ekranie, na którym są wyświetlane komunika­ty, szczelinie, przez którą przesuwa się kartę, oraz po bardzo tradycyjnej klawiaturze.

Jego obsługa nie jest tak skomplikowana, a na pewno znacznie elegantsza niż w przypadku imprintera. Sprzedawca najpierw upewnia się, czy POS jest połączony z centrum roz­liczeniowym (niektóre terminale korzystają z łączy stałych, inne za każdym razem muszą się łączyć na podobnych zasadach, jak modemy komputerowe).

Jeśli jest połączenie, sprzedawca przeciąga Twoją kartę przez szczelinę czytnika, a następnie wybiera na klawiaturze kwotę transakcji. Gdy wszystko jest w porządku, po 1-2 mi­nutach POS powinien wydrukować potwierdzenie transakcji.

Jest to nieduży kwitek, mniej więcej o połowę mniejszy od potwierdzenia z „żelazka”. Zawiera wiele różnych informacji, ale dla Ciebie najważniejszy jest podany tam numer karty oraz wartość transakcji.

Jeśli te dane nie budzą Twoich wątpliwości podpisujesz ra­chunek. Pamiętaj przy tym, by podpis był podobny do tego na karcie! Sprzedawca ma obowiązek porównać podpisy, a je­śli będzie miał wątpliwości powinien poprosić Cię o dowód osobisty lub inny dokument.

Jeśli wszystko jest w porządku sprzedawca zatrzymuje w skle­pie oryginał rachunku, kopia zaś trafia do Twojej kieszeni.

Proste? Proste. Bywa jednak, że pojawiają się nieprze­widziane trudności. Czasem coś zawodzi na linii terminal — centrum rozliczeniowe. Obojętnie, czy jest to wina jakości połączenia czy też problemów informatycznych, efekt jest za­wsze ten sam: po wysłaniu prośby o autoryzację, terminal POS zastyga w oczekiwaniu.

I może tak czekać bez skutku, do czasu, gdy rozłączy się automatycznie lub gdy sprzedawca przerwie połączenie. Nieważne, czy w tym momencie zrezygnujesz z zakupu czy też poprosisz sprzedawcę o ponowienie próby. Ważne, by w Twoje ręce trafił rachunek z adnotacją transakcja nieważna lub anulowano!