Gotówka ze ściany

Zapoznaj się z ekranem

Zapoznaj się z ekranem

A więc udało się. Stanąłeś przed obliczem bankomatu. Co da­lej? Przede wszystkim musisz się upewnić, czy to urządzenie w ogóle działa. Brzmi to dziwnie? Być może, ale wierzcie mi, że czasem można mieć wątpliwość, czy bankomat funkcjonuje normalnie.

Oczywiście aktywny bankomat to ten, na którego ekranie coś się dzieje. Jeśli ekran pozostaje czarny (nawet po wciśnię­ciu kilku klawiszy), możesz mieć pewność, że urządzenie po prostu wysiadło. I niczego tu nie zmieni wciskanie na siłę kar­ty w szczelinę — co najwyżej możesz ją uszkodzić.

Ekran może Cię powitać wieloma różnymi komunikatami. Jeśli masz pecha, przeczytasz, że „bankomat jest chwilowo nie­czynny”. Jak na urządzenie typowo matematyczne, taka miara czasu jest zadziwiająca. Niestety należy założyć, że ta chwila to „więcej niż trzy momenty”. Jeśli bankomat nie stoi w od­dziale banku (i to jeszcze takim, który akurat jest otwarty), przerwa może równie dobrze potrwać kwadrans, parę godzin i dwa dni. Należy się z tym pogodzić, że — choć komunikat na ekranie brzmi dość optymistycznie — bankomat po prostu nie działa i nie ma po co tracić przy nim czasu.

Co zawodzi? Wiele rzeczy. Często szwankuje łączność ma­szyny z siecią komputerową. Czasami zdarza się awaria samego urządzenia — tzw. planowa, albo też wywołana atakiem wan­dali, którzy chcieli sprawdzić, czy z tej szafy jednak nie da się wycisnąć trochę kasy. Czasem bankomat przestaje funkcjono­wać, bo po prostu zabrakło mu gotówki.

Czy jest ważne, do kogo należy bankomat?

Czy jest ważne, do kogo należy bankomat?

Na pierwszy rzut oka jest to nieistotne. Jeśli masz w port­felu jedną z popularnych kart bankowych, możesz wypłacać w podobny sposób pieniądze właściwie z każdego bankomatu. Ale nie każdy da Ci takie same możliwości i za taką samą cenę….

Obecnie w kraju działa około 5 tys. bankomatów. Naj­większymi sieciami dysponują PKO BP SA, Pekao SA, BZ i WBK oraz BSK, czyli największe banki detaliczne. Ale już na piątym miejscu w tym rankingu jest prywatna spółka Euronet. Czy można jej zaufać? Zapewniam, że tak. Euronet działa z powodzeniem od kilku lat, jest firmą notowaną na amerykań­skiej giełdzie NASDAO, a jego bankomaty stoją w wielu kra­jach Europy. Co więcej, niektóre polskie banki (np. Millen­nium) uznały profesjonalizm tej firmy i powierzyły jej zarządzanie własnymi bankomatami.

Wierz mi, że wszystkim napotkanym przez Ciebie bankoma­tom można ufać. Ale też nie wszystkie potraktują Cię w rów­ny sposób.

Pierwsza rada jest najprostsza: staraj się korzystać z banko­matów Twojego banku (tego samego, który wydał Ci kartę) lub takiego, który zawarł z Tobą umowę o współpracy.

Te „przyjazne” bankomaty najczęściej nie naliczą żadnej prowizji za wypłatę gotówki np. na kartę debetową. Jak na nie trafić? Najlepiej zapytać się w Twoim banku, który dysponuje spisem adresów wszystkich swoich i współpracujących bankomatów.

Co zrobić, jeśli w okolicy są tylko inne maszyny? Tym bar­dziej warto sprawdzić, ile będzie kosztowało korzystanie z ich pomocy. Bankomaty mogą bowiem zedrzeć z Ciebie skórę.

Z jakimi opłatami trzeba się liczyć? Sięgnijmy po przykłady z największych sieci bankomatowych.

Klient PKO BP SA, który skorzysta w bankomacie tego banku z karty debetowej VISA Electron, nie zapłaci nic. Rów­nie dobrze zostanie potraktowany przez „własną” sieć użytkownik karty Maestro banku Pekao SA. A co się stanie, jeśli „wymienią” się bankomatami? Klient PKO BP SA zapłaci za wycieczkę do konkurencji 1,5% (minimum 4 zł), a klient Pekao SA – 3% (minimum 4 zł).

A co Cię spotka w niezależnej sieci Euronetu (mającej tę przewagę, że urządzenia są ustawiane najczęściej w bardzo ru­chliwych punktach miast)? Jeśli jesteś klientem banków, które blisko współpracują z Euronetem (m.in. Citibank, Millennium, mBank, BWR), nie poniesiesz żadnych opłat. Ale już klienci PKO BP SA czy Pekao SA zapłacą „normalnie”, czyli co naj­mniej 1,5%.

ABC korzystania z bankomatu

ABC korzystania z bankomatu

Załóżmy jednak, że urządzenie działa poprawnie. Wówczas ekran albo od razu zachęca stosownym komunikatem do trans­akcji, albo też budzi się do życia po wsunięciu karty.

Ale jak ją włożyć? Wielokrotnie obserwowałem pechow­ców próbujących walczyć z prawami fizyki. Prawda jest taka, że tylko jedna spośród kilku szczelin urządzenia pa­suje do wsuwanej krótszym bokiem karty! Zła wiadomość brzmi, że nie ma jednej reguły obowiązującej przy wsuwaniu karty.

Najczęściej osiągniesz sukces trzymając kartę kolorową stro­ną (awersem) do góry i przyciskając kciukiem znaczek hologra­mu. Banki usiłują pomóc drukując na bankomatach strzałki i ry­sunki ułatwiające wkładanie kart. Ale spotkałem się też z sytuacją (nie zdradzę, który to bank, bo błąd już usunięto), gdy instrukcja rysunkowa wprowadzała w błąd!

Ponieważ nie ma złotej reguły, doradzam przede wszystkim spokój. Jeśli karta nie wchodzi miękko w szczelinę, nie siłuj­my się. Odwróćmy ją i spróbujmy jeszcze raz. W końcu musi się udać.

No dobrze, karta już jest w środku. Ale czy ten bankomat ją rozpozna? Zapewne zauważyłeś, że na każdym urządzeniu widnieją liczne kolorowe nalepki (podobne do tych, które spotykasz na drzwiach wielu sklepów).

Jeśli jesteś użytkownikiem którejś z kart międzynarodowych (znaczki VISA lub Eurocard/MasterCard), to masz niemal 100% szans na porozumienie z bankomatem. W innych przy­padkach warto uważniej przyjrzeć się nalepkom. Jeśli używasz kart z logo PolCardu to statystycznie masz dwie trzecie szans na powodzenie. Gorzej jest z takimi kartami międzynarodowy­mi jak American Express czy Diners Club, bo akceptuje je co dziesiąty bankomat (w tym maszyny Euronetu). Najmniej urzą­dzeń rozpozna karty bankomatowe Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych.

Tu mała uwaga: z racji szczupłości miejsca na bankomatach nalepia się głównie logo największych dostawców kart. Czasem nawet, jeśli wśród nich nie ma znaczka z Twojej karty, warto spróbować, a nuż bankomat będzie skory do współpracy. Nie ryzykujesz niczym, bo w najgorszym przypadku na ekranie po­jawi się informacja, że bankomat nie obsługuje takiego rodzaju kart. A karta bezpiecznie wróci do Twojego portfela.

Tak właściwie, to po co Ci gotówka?

Tak właściwie, to po co Ci gotówka?

Dla większości z nas pierwszy kontakt z bankomatem może sta­nowić pewien kłopot. Ale zapewniam, że już przy drugim po­dejściu jesteś w stanie oswoić tę maszynę. A po kilku razach możesz być przewodnikiem dla tych, którzy pierwszy raz…

Co do jednej rzeczy musisz być pewien: praktycznie nie unikniesz kontaktu z bankomatem. Jeśli otworzyłeś konto w banku (a pewnie musiałeś to zrobić, bo firma już nie chce wypłacać pensji w gotówce), to bank na pewno wyposażył Cię w co najmniej jedną kartę – taką, która może posłużyć do wypłacania gotówki z bankomatu albo w okienku bankowym.

Ale jak to zrobić? Możesz po prostu pójść do oddziału banku, gdzie w okienku oznaczonym wielokolorowymi logo or­ganizacji kartowych chętnie wypłacą Ci gotówkę. Podasz kar­tę, powiesz ile chcesz, i jeśli wszystko pójdzie dobrze, w cią­gu kilku minut otrzymasz gotówkę, za co oczywiście zapłacisz później stosowną prowizję.

No dobrze, ale co na tym skorzystasz? Niewiele. Będziesz musiał dostosować się do godzin otwarcia banku. No i grozi Ci wystawanie w kolejkach, a to oznacza dodatkowy stres (a nuż kasjerka zamknie okienko przed nosem i pójdzie na „przerwę obiadową”) no i pewną stratę czasu.

Znacznie lepszym wyjściem jest skorzystanie z bankomatu. Tu nie musisz obawiać się odbicia od zamkniętych drzwi czy złego humoru urzędniczki. No dobrze, ale jak sobie poradzić z tym urządzeniem?

 

Tak właściwie, to po co Ci gotówka?

Zacznę od stwierdzenia, które może Cię zaskoczyć: staraj się jak możesz unikać gotówki!

Wszelkie rodzaje kart bankowych wymyślono właśnie po to, byś mógł zapomnieć o używaniu gotówki. Żebyś nie szukał nerwowo w portfelu banknotów. Żebyś nie obawiał się kieszonkowców. Żebyś mógł szybko i wygodnie rozliczać się kartą, czyli bezgotówkowo. A jaka jest rzeczywi­stość? W 2000 r. ponad 80% obrotów kartami „zrobiły” wypłaty z bankomatów. Dlaczego?

Po pierwsze, kochamy banknoty i czujemy się pewnie mając ich plik w portfelu. Na to nie ma lekarstwa, tak nas wychowano i basta. Ale takie przyzwyczajenia mogą się zemścić. Jeśli ukrad­ną Ci kartę — a to zdarza się coraz częściej — masz spore szanse na uratowanie pieniędzy, utrata gotówki z portfela jest praktycz­nie nieodwracalna.

Po drugie, nie wszędzie możesz użyć karty. Choć liczba punktów akceptujących w Polsce karty zbliżyła się już do 100 tysięcy, to przyrost jest widoczny głównie w miastach i to w ich częściach handlowych (zwłaszcza w nowych centrach handlowych, gdzie każdy sklep przyjmuje karty). Powodem ta­kiego stanu rzeczy są, nie tylko (i nie przede wszystkim), trud­ności techniczne. Punkty handlowe płacą spory haracz, głów­nie na rzecz organizacji płatniczych. W dobie ostrej walki sklepów o klienta, nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić.

Dlatego nadal w wielu miejscach w Polsce po wyciągnięciu karty możesz się spotkać z uśmiechem politowania i radą, by poszukać najbliższego bankomatu.

Po trzecie, byłbyś bardzo rozrzutny wykorzystując kartę do drobnych zakupów. Na kupno biletu autobusowego, zapalnicz­ki, gazety lepiej zostawić sobie w kieszeni trochę drobnych.

Kiedy gonimy autobus, liczą się sekundy, a transakcja karto- wa zajmuje zwykle nie mniej niż pół minuty. Poza tym użycie karty kosztuje — czasem użytkownika karty, zawsze punkt han­dlowy — zatem punkty handlowe nie przyjmą zapłaty kartą za niską wartość, np. 1-2 zł.

Trochę (albo i więcej) papierowych pieniędzy warto też przygotować na sytuacje awaryjne, takie jak „zawieszenie się” systemu autoryzacji kart. Dzieje się tak, gdy pojawiają się kłopoty z łącznością („koparka przerwała kabel”), przerwy tech­niczne wywołane zmianami w systemie komputerowym itd.

Co się stanie, jeśli podasz zły PIN?

Co się stanie, jeśli podasz zły PIN?

Co się stanie, jeśli podane przez Ciebie dane nie zgadzają się z tym, co wie i przekaże bankomatowi komputer? Najtrudniej­sza sytuacja jest wtedy, gdy podałeś zły PIN. Bankomat ma prawo podejrzewać, że nie jesteś osobą, za którą się podajesz, ale da Ci jeszcze dwie szanse. Jeśli jednak po raz trzeci po­dasz zły PIN, może połknąć Twoją kartę i poinformuje Cię o tym wyświetlając odpowiednią informację na ekranie.

Co wtedy? Przede wszystkim nie wpadaj w panikę. Nie masz w końcu do czynienia z kieszonkowcem. Możesz być pe­wien, że nikt nie użyje Twojej karty bez Twojej wiedzy.

Musisz się jednak przygotować na to, że proces odzyski­wania karty może potrwać nawet kilkanaście dni. Problemu właściwie nie ma, gdy bankomat stoi w oddziale Twojego banku, a próba wypłacenia pieniędzy miała miejsce w środku dnia. Wówczas tylko od dobrej woli urzędników banku zależy, jak szybko bankomat zostanie otwarty, a karta wróci do Twojego portfela.

W każdym innym przypadku (bankomat obcego banku, in­ne miasto, inny kraj, godziny nocne, pozamykane oddziały) musisz się uzbroić w cierpliwość. Sporo czasu zabierze udo­wodnienie, że to Ty jesteś użytkownikiem karty i że to Ty (a nie złodziej) próbowałeś jej użyć w bankomacie. Poza tym, w ta­kich przypadkach wiele banków nie wydaje karty klientowi, ale odsyła ją do oddziału prowadzącego rachunek.

Jeśli więc zdarzy Ci się taka pechowa przygoda, a nie je­steś w oddziale banku, uważnie przeczytaj informację umiesz­czoną na bankomacie. Znajdziesz tam dane jego macierzystej instytucji, a w tym numer telefonu, pod którym powinieneś zgłosić swój problem. W każdym jednak przypadku warto poinformować o wpadce własny bank.

Uff, w końcu się udało…

Uff, w końcu się udało...

Jeśli dotarłeś do szczęśliwego finału (a zapewniam, że takich przypadków jest najwięcej), z bankomatu wysunie się gotów­ka. Maszyna wydrukuje też – jeśli wybrałeś taką opcję – pa­pierowe potwierdzenie transakcji.

Po pierwsze odbierz gotówkę. Jeśli nie sięgniesz po bank­noty w ciągu 30 sekund, maszyna uzna, że się rozmyśliłeś i po­łknie je z powrotem!

Po drugie, sprawdź, czy dostałeś tyle, ile chciałeś. Z róż­nych przyczyn (np. bankomat się pomylił, banknoty były w złych przegródkach albo się zlepiły) może być inaczej, a wtedy od razu powinieneś interweniować u właściciela urzą­dzenia (sprawa jest łatwa do wyjaśnienia — wystarczy przeli­czenie środków w bankomacie).

Po trzecie, upewnij się, że otrzymana kwota zgadza się z tym, co podano na wydruku. Jakakolwiek rozbieżność także wymaga Twojej szybkiej interwencji.

Po czwarte, sprawdź, czy wyjąłeś z bankomatu własną kar­tę. Większość urządzeń, najpierw wydaje Ci kartę, a potem pieniądze. Ale niektóre, starszych typów bankomaty, robią to w odwrotnej kolejności.

Każdemu może się zdarzyć, że w euforii („Hurra! Wygra­łem z bankomatem!”) odejdzie, zostawiając kartę tkwiącą w bankomacie. A wtedy chwilowy sukces może się zamienić w bolesne doświadczenie.

Mam nadzieję, że Cię nie przeraziłem tym opisem. Na­prawdę, jeśli tylko przełamiesz pierwsze lody, bankomat stanie po Twojej stronie!

Do czego jeszcze służy bankomat?

Do czego jeszcze służy bankomat?

Co za głupie pytanie — to jasne, że do wypłacania gotówki! – powiesz lekko zirytowany. Masz oczywiście rację, ale nie do końca. Bankomaty potrafią bowiem dziś o wiele, wiele więcej.

W zależności od tego, na ile nowoczesne jest samo urzą­dzenie i jego macierzysty bank, bankomat może wykonać na­wet kilkanaście różnych operacji.

Przede wszystkim może przyjmować wpłaty gotówki. Brzmi to dziwnie? Może trochę, ale, że nie polega to na wpychaniu pieniędzy w szczelinę, z której zwykle je odbieramy.

Jak to się odbywa? Jeśli wybierzesz opcję składania depo­zytu, z bankomatu wysunie się specjalna koperta. Wpisujesz na niej ręcznie wartość depozytu i numer rachunku, na który wpła­casz gotówkę. Do środka wkładasz równo ułożone banknoty (nie więcej niż 40 sztuk) i zalepioną kopertę wsuwasz do tej samej szczeliny, z której się wysunęła.

Po co to wszystko? Czy można wierzyć maszynie? Czy te pieniądze nie znikną na zawsze? Odpowiadam: jeśli ufasz urzędniczce, której wpłacasz pieniądze „w okienku”, tak sa­mo możesz uwierzyć bankomatowi. Koperty z wpłatami prze­chodzą pełną drogę bankową: po odebraniu z bankomatu są komisyjnie otwierane, a pieniądze przeliczane. Tylko jeśli wszystko się zgadza, pieniądze mają szansę znaleźć się na ra­chunku.

Jak z tego widać, wpłacanie pieniędzy za pośrednictwem maszyny, może zająć więcej czasu niż w oddziale. Banki de­klarują, że od złożenia depozytu do jego zaksięgowania na koncie nie powinno upłynąć więcej niż 2—3 dni, ale różnie z tym bywa.

Funkcja wpłat może być jednak bardzo użyteczna, zwłasz­cza wtedy, gdy otrzymałeś sporą gotówkę (np. ze sprzedaży samochodu na giełdzie), a banki mają weekendową przerwę.

Może to też być sposób na uniknięcie dodatkowych kosz­tów. Banki zgodnie liczą prowizje za przyjmowanie wpłat na rachunki u konkurencji. Niektóre obciążają opłatami nawet za wpłaty na rachunki przez nie prowadzone. Powierzając pienią­dze bankomatowi możesz uniknąć tych prowizji.

Trzecia opcja, coraz częściej dostępna w polskich banko­matach, to sprawdzanie salda rachunków. Przykładowo w Millennium czy WBK możemy obejrzeć stan zarówno naszego konta osobistego jak i rachunku kredytowego.

Część banków daje także możliwość dokonywania przele­wów, najczęściej tzw. wewnętrznych (np. z konta osobistego na rachunek karty kredytowej, z dolarowego na złotówkowy etc.), ale czasem także do innych odbiorców. Przykładowo w banko­macie możesz uregulować rachunek telefoniczny czy opłacić czynsz. Jedyne utrudnienie polega na tym, że wcześniej musisz określić, ile i komu będziesz wpłacać w bankomacie.

Niektóre banki dają też możliwość zmiany kodu PIN. Jest to bardzo wygodna opcja, bo pozwala zamienić przyznane przez system komputerowy banku cyferki na inne — takie, któ­re coś Ci mówią, lub z czymś się kojarzą.

Powyższe opcje są dziś najpopularniejsze, ale to oczywiście tylko część możliwości nowoczesnych bankomatów. Wspomnę tu tylko, że np. urządzenia Euronetu pozwolą nam także „dołado­wać” kupony w sieci Tak-Tak, SimPlus lub POP (przedpłacone telefony komórkowe), a maszyny Banku Przemysłowo-Handlow­ego i Wielkopolskiego Banku Kredytowego — sprawdzić stan konta emerytalnego w funduszu BPH CU WBK.

Po co te wszystkie przyciski?

Po co te wszystkie przyciski?

Centralne miejsce w każdym bankomacie zajmuje ekran (po­dobny do monitora komputerowego), któremu po lewej i pra­wej stronie towarzyszy 6—8 klawiszy. Obok ekranu (lub poni­żej) znajdziemy typową klawiaturę z cyframi od 0 do 9 i kilkoma klawiszami specjalnymi.

Bankomaty różnią się między sobą wyglądem monitora, je­go kolorystyką i zawartością podawanych informacji. Niektóre od razu zapraszają do wykonania operacji, inne najpierw każą oglądać reklamy.

Standardowy bankomat spyta Cię o język, w którym chcesz się z nim porozumiewać. Wyboru — zarówno przy tym pytaniu jak i następnych — dokonujesz naciskając klawisz najbliższy jed­nej z opcji wyświetlonych na ekranie.

Następne pytanie bankomatu zwykle dotyczy Twojego nu­meru PIN (z ang. Personal Identification Number). To najważ­niejszy element rozmowy z bankomatem, bo na podstawie PIN-u urządzenie (a właściwie wszechwładny komputer) de­cyduje, czy da Ci szansę na wypłacenie gotówki.

Bankomat może (choć niektóre tego nie robią) poprosić Cię, byś po wprowadzeniu PIN -u zaakceptował go naciskając klawisz Enter (oznaczony zwykle kolorem zielonym).

Następne pytanie dotyczy rodzaju rachunku, z którego chcesz pobrać gotówkę. Tu wiele zależy od tego, czy banko­mat należy do banku, który prowadzi Twój rachunek, czy też jest obcy. Jeśli to pierwsze, wiesz co robić (wybierasz rodzaj prowadzonego dla Ciebie rachunku). Jeśli to drugie – musisz strzelać. Zwykle wypłatę z karty kredytowej uzyskasz pod ha­słem Rachunek Kredytowy, a wypłatę z karty debetowej — pod hasłem Rachunek Bieżący.

 

Mojej żonie zdarzyło się, że przez cały dzień bezskutecznie wędrowała od bankomatu do bankomatu, a wszędzie popeł­niała ten sam błąd: próbowała na kartę kredytową wypłacić pieniądze z rachunku bieżącego. Warto więc zastanowić się, co może się nie zgadzać w podawanych przez Ciebie informacjach.

Jeśli wszystkie dostarczone przez Ciebie dane odpowiada­ją prawdzie (bankomat sprawdza je łącząc się w ciągu kilku se­kund z komputerami w centrum rozliczeniowym i Twoim ban­ku), możesz wybrać kwotę oczekiwanej wypłaty.

Jakie są jej ograniczenia? Najwięcej zależy tu od rodzaju posiadanej karty. Liczy się przede wszystkim:

  • czy możesz wykorzystać tylko tyle pieniędzy, ile masz na koncie,
  • a może masz prawo do debetu (przekroczenia stanu konta),
  • może też używasz karty kredytowej i bank daje Ci pra­wo zadłużania się,
  • czy bank ograniczył liczbę lub wartość wypłat, których możesz dokonać w ciągu jednego dnia (tygodnia)?

Co się stanie, jeśli będziesz chciał zbyt wiele?

Warto wcześniej wiedzieć, ile możesz wypłacić, a co naj­ważniejsze — ile masz na koncie. W przeciwnym razie możesz zostać niemile zaskoczony krótkim, ale stanowczym komunika­tem: Żądana kwota przekracza saldo rachunku.

 

Inne ograniczenie wypłacanej kwoty wiąże się z technicz­nym rozwiązaniem bankomatu. To urządzenie jest wprawdzie dość skomplikowane, ale nadal jest to tylko inteligentna szafa z banknotami. Ktoś musi tę gotówkę „załadować”: przywieźć i rozłożyć w odpowiednich szufladkach. Jeśli urządzenie stoi w ruchliwym miejscu, a w dodatku jest weekend lub okres świąteczny, nie zawsze ładowanie bankomatu nadąża za jego rozładowywaniem. Zdarza się więc, że bankomat albo nie ma już w ogóle gotówki, albo zostały mu tylko niektóre nomina­ły banknotów. W tak ruchliwe dni jak soboty i niedziele, banknoty o najmniejszy nominałach (10 i 20 zł) znikają z bankomatów bardzo szybko.

Może się więc zdarzyć, że przychodząc po 10 zł, będziesz musiał się zgodzić na otrzymanie co najmniej 50 zł. Może Cię to spotkać zwłaszcza w bankomatach Euronetu, które tradycyj­nie są wyposażane w banknoty o nominałach 50 i 100 zł. Kłopot zacznie się wówczas, gdy na koncie masz np. 48 zł, bo wtedy próba podjęcia jakiejkolwiek gotówki zakończy się fiaskiem.

Możesz mieć też kłopot innego rodzaju — wtedy, gdy chcesz wypłacić zbyt dużo. Szczelina, przez którą wysuwa się gotówka jest wystarczająco szeroka, by zmieściło się w niej około 30 banknotów. Jeśli więc koniecznie chcesz wypłacić więcej niż 3 tys. zł (najczęściej bankomaty „oferują” banknoty 100-złotowe), musisz co najmniej raz powtórzyć wszystkie czynności przy bankomacie. Nie mówię o najczarniejszym — ale spotykanym często scenariuszu — gdy potrzebujesz większej go­tówki, a bankomat dysponuje tylko 10-złotówkami…

Jak się zaprzyjaźnić z tym pudłem?

Jak się zaprzyjaźnić z tym pudłem?

Skoro już jednak ustaliliśmy, że bankomat czasem się przydaje, warto się z nim bliżej zapoznać.

Spotkasz go w najróżniejszych miejscach: w oddziałach banków, w dużych marketach, kinach, muzeach, na dworcach. Jedne są wolno stojące (z daleka poznasz tę pokaźną szafę, rozmiarami przypominającą automat do napojów), inne posta­wiono wewnątrz budynków, jeszcze inne zostały wmontowane w ściany i widać tylko okienka ich ekranów.

Nie są do siebie bliźniaczo podobne. Pochodzą od róż­nych producentów, mają dłuższy lub krótszy staż pracy. Jedne są bardzo eleganckie, nowoczesne i wygodne w obsłu­dze. Inne robią wrażenie, jakby przy każdej próbie wypłaty gotówki chciały sprawdzić Twoją cierpliwość i odporność na stres.

Część z nich działa tylko w godzinach pracy instytucji, w której je zainstalowano inne są dostępne przez 24 godziny na dobę. Czasem, zwłaszcza w przypadku oddziałów banków, bankomaty (często więcej niż jeden) są ustawiane w spe­cjalnych „śluzach” — pomieszczeniach pomiędzy salą obsługi klientów a drzwiami wyjściowymi. Można się do nich dostać także po zamknięciu oddziału. Drzwi do bankomatu stają otworem wtedy, gdy przesuniemy własną kartę bankową przez specjalny czytnik umieszczony przy wejściu.

Co się dzieje, gdy operacja jest w toku?

Co się dzieje, gdy operacja jest w toku?

Jeśli mimo wszystkich czyhających niebezpieczeństw, doszedłeś tak daleko, bankomat może zadać Ci jeszcze jedno pytanie: czy chcesz, by wydrukował papierowe potwierdzenie transak­cji (napisałem „może”, ponieważ niektóre urządzenia drukują kwity bez pytania Cię o zdanie).

Wiem, że dusza ekologa może protestować przeciw zadru­kowaniu kolejnego kawałka papieru, ale w trosce o Twoje pie­niądze, doradzam, byś przystał na tę propozycję.

To, co dzieje się później, może przypominać zakręcenie „Kołem Fortuny”. Po otrzymaniu od Ciebie wszystkich informa­cji bankomat wyświetla komunikat, że „operacja trwa”, a Tobie pozostaje już tylko czekać. Nie wchodząc w szczegóły tech­niczne, w czasie „trwania operacji” bankomat sprawdza — łą­cząc się z właściwymi komputerami — czy może wypłacić Ci pieniądze.

Gdy połączenia są dobre, oczekiwanie trwa góra kilka se­kund. Gdy pojawiają się jakiekolwiek kłopoty, może to zająć nawet kilka minut. Ty jednak musisz być cierpliwy: nie wolno Ci odejść od bankomatu (nawet „po pomoc”), gdy Twoja kar­ta tkwi w środku. Karta w końcu zostanie oddana, a lepiej by nie trafiła w niepowołane ręce.

Jeśli z jakiegoś powodu (opisałem je wyżej) transakcja nie może być wykonana, bankomat poinformuje Cię o tym, poda­jąc jeden z kilku standardowych i – tak naprawdę – niewiele mówiących komunikatów. Jednocześnie urządzenie da Ci szan­sę na ponowienie próby, choć może np. zasugerować, byś „spróbował później”.

Jeśli przyczyną odmowy był „brak odpowiedzi komputera centralnego Twojego banku”, lepiej spróbować po pewnej przerwie (15-30 minut). Jeśli chodzi o to, że oczekiwana wypłata przekracza kwotę salda na Twoim rachunku, można od razu ponowić próbę wypłacenia mniejszej kwoty.

Można też, jeśli wcześniej wykazałeś się zapobiegliwością, sięgnąć do portfela po inną kartę.